
Jak walczysz z zimą? My przy pomocy Shelly. Sprawdziliśmy ekosystem inteligentnego domu w praktyce. To zestaw urządzeń IoT, czyli Internetu Rzeczy, który pozwala w prosty sposób zautomatyzować mieszkanie. Trafiły do nas różne sprzęty, w tym hub Shelly Wall Display, a także inteligentne głowice termostatyczne. Z takimi urządzeniami nie musisz pamiętać o niczym, aby w cieple dotrwać do wiosny.
Ekosystem Shelly pozwala korzystać z wielu inteligentnych urządzeń. Od czujników temperatury, po duże ekrany pozwalające sterować oświetleniem i różnymi sprzętami w domu… jest z czego wybierać. Część z tych rozwiązań możesz bez problemu dostosować do swojego miejsca zamieszkania tak, aby pomogły ci w walce z zimą. Przyjrzeliśmy się właśnie takim urządzeniom.
Wyposaż swój dom w urządzenia Shelly | |
Shelly Wall Display | ![]() |
Głowice termostatyczne Shelly BLU TRV | ![]() |
Czujnik drzwi i okien Shelly BLU | ![]() |
Shelly Wall Display: serce inteligentnego domu
Do redakcji trafił Shelly Wall Display. Ten kwadratowy, czterocalowy i dotykowy ekran to w praktyce serce inteligentnego domu. Producent sprzedaje też większe wersje. Wybór jest szeroki, ale nie trzeba dużo wydawać, aby wejść w ekosystem Shelly. Już ten model ma zintegrowane czujniki temperatury, wilgotności oraz światła. Podłącza się go bezpośrednio do puszki, na przykład w miejsce włącznika świateł.

Co ważne, przy pomocy tego ekranu możesz również na przyklad włączyć światło. Nie tylko wcale nie stracisz takiej zastąpi również termostat. Wyświetlacz skonfigurujesz też, dodając różne kafelki, także takie nietypowe. W redakcji udało nam się zaprogramować nie tylko prognozę pogody (jednym słowem zimno), a nawet radio. Wbudowany głośnik pozwala słuchać ulubionych stacji z wyświetlacza. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby sparować dodatkowe sprzęty audio po Bluetooth.
W zestawie z ekranem otrzymaliśmy również czujnik wilgotności oraz temperatury. Jest niewielki, wtapia się w otoczenie i pozwoli sprawdzić zdalnie jak ciepło jest w kuchni, salonie czy sypialni. Wszystko zależy, gdzie go ustawisz. Możesz też dokupić dodatkowe. Wyświetlacz na bieżąco pokazuje zbierane przez czujniki informacje.

W aplikacji ustawisz między innymi wysyłanie alertów i powiadomień wtedy, gdy czujniki wykryją zbyt niską temperaturę lub zbyt wysoką wilgotność. To znaczy dla przykładu idealne warunki do rozwoju pleśni.
Oczywiście to samo w sobie jeszcze nie jest rozwiązaniem na walkę z temperaturami. Mamy ekran, który pokazuje temperaturę, wilgotność, godzinę czy nadchodzącą prognozę pogody, ale… warto go rozszerzyć o dodatkowe urządzenia. Wszystkie współpracują, łącząc się z ekranem przez Wi-Fi oraz Bluetooth. Można w ten sposób stworzyć funkcjonalny ekosystem: idealny nie tylko na zimę, ale i na cały rok.
Głowica termostatyczna oraz czujnik drzwi i okien Shelly: idealny duet
Nieodzowna na zimę będzie inteligentna głowica termostatyczna Shelly. Możesz kupić tyle, ile potrzebujesz, i zamontować na każdym kaloryferze w domu. Do połączenia się poprzez Wi-Fi z ekosystemem wymagają dołączonej centralki. Wystarczy jedna, aby sparować głowice. Co najważniejsze, montuje się je tak naprawdę w ten sam sposób, jak tradycyjne. To banalne w skonfigurowaniu.

Po kalibracji sterują ogrzewaniem w domu. Co ważne pracują na baterii nawet dwa lata i mają wbudowany czujnik temperatur. Dostosowują temperaturę precyzyjnie, z dokładnością do 0,1°C. W dzisiejszych czasach takie rozwiązania to podstawa w okresie grzewczym. Przede wszystkim dlatego, że nie zawsze musimy bardzo mocno dogrzewać dom, a ciepło kosztuje.
Głowicami możesz sterować zdalnie, przy pomocy aplikacji Shelly, lub sparować je z innymi urządzeniami w ramach jednego ekosystemu, tworząc automatyzacje. Samo urządzenie zwykle dostosowuje pracę do oczekiwanej temperatury, ale ma też tryb boost, czyli tymczasowe całkowite otwarcie zaworu. Pozwoli ci szybko nagrzać w pomieszczeniu. Idealna opcja po powrocie z ferii zimowych.

Drugim krokiem do automatyzacji powinien być czujnik drzwi i okien. Idea jest po raz kolejny prosta: dzieli się na czujnik oraz magnes. Jedno mierzy odległość od drugiego. Dzięki temu urządzenie wie, czy okno jest otwarte. Zakładanie go to też banalna sprawa. Wystarczy przykleić czujnik na drzwi lub okno, magnes na framugę, a potem wszystko sparować z aplikacją. Łączy się z całym ekosystemem po Bluetooth przez telefon lub poprzez hub, którym jest na przykład Shelly Wall Display.
Czujnik zbiera różne informacje. Wie nie tylko, czy okno jest otwarte, ale mierzy też kąt nachylenia. Co ciekawe, jest tu też wbudowany czujnik światła. Przykłady zastosowania tego sprzętu można mnożyć. W dodatku, jego bateria wystarczy nawet na 5 lat. To coś, o czym możesz po prostu zapomnieć po zamontowaniu na długo.

W zależności od wybranego trybu daje znać o tym, czy okno jest otwarte na bieżąco, co 8 lub 30 sekund. To przydatna sprawa, zwłaszcza zimą. Możesz sprawdzić, czy na pewno przed wyjściem wszystko okna zostały zamknięte. Ja osobiście używałbym dodatkowego czujnika do sprawdzania, czy przypadkiem nie zamknąłem mojej kotce drzwi do łazienki. Ma tam kuwetę i kiepsko reaguje na zabranie do niej dostępu.
Jak to się ze sobą łączy? Ekosystem Shelly na zimę
Najlepsza w tym wszystkim jest możliwość połączenia pomiędzy sobą urządzeń i tworzenie automatyzacji. W praktyce to wygląda dość łatwo. Mając sparowane w jednym koncie różne sprzęty, możemy stworzyć sceny. Mogą być różne i programuje się je na zasadzie prostych reguł działania oraz reakcji na informacje z czujników.

Dla przykładu: po otwarciu okna Shelly może wyłączać grzejniki. Po co dogrzewać dom, jednocześnie go wietrząc? Również całkowicie przeciwny scenariusz ma sens. Gdy czujnik temperatury wykryje, że jest bardzo zimno, a okno jest przy tym zamknięte, termostaty powinny rozkręcić się na pełną moc.
Co istotne, te sceny można dodawać wprost na ekran Shelly Wall Display. Wybieranie ich z poziomu wyświetlacza jest banalnie proste. Producent zadbał o to, aby przypominał działaniem smartfon. Nic też nie stoi na przeszkodzie, aby ustawiać harmonogramy: na przykład włączanie świateł po zmroku lub dogrzewanie w domu o poranku. Lepiej się śpi w zimnym, ale mimo wszystko znacznie gorzej wychodzi spod kołdry na dźwięk budzika.

Ekosystem Shelly już teraz jest bogaty w naprawdę dużo rozwiązań. To, co wam zaprezentowałem, to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Od tego producenta można kupić właściwie wszystko to, co potrzebne w inteligentnym domu.
Inteligentne przekaźniki dla bardziej zaawansowanych, pozwalające sterować systemami chłodzenia i ogrzewania lub po prostu podłączonymi urządzeniami, czujniki ruchu, inteligentne żarówki, listwy zasilające… jest tego sporo. Możesz też mierzyć na przykład zużycie prądu, o czym ekran będzie informował na bieżąco.

Bardzo podoba mi się to, że wszystko jest spięte w jednej aplikacji. Co za tym idzie jest też proste w obsłudze oraz automatyzacji. Co ciekawe, znajdziesz tu wsparcie dla własnego serwera Home Assistant. Jeżeli masz zacięcie techniczne - lub cierpliwość do poradników w sieci - możesz stworzyć bardzo zaawansowany ekosystem rozciągający się poza urządzenia marki Shelly.
Materiał powstał przy płatnej współpracy.



