
To w zasadzie pewne. Apple, jeszcze w tym roku może pokazać przeprojektowany komputer MacBook Pro z dotykowym panelem OLED. Sukces takiego sprzętu zależy od przekonania do nowości docelowej grupy użytkowników - w tym przypadku są nimi często profesjonaliści, pracujący z grafiką lub wideo, a także programiści. Dlaczego uważam, że firma napotka twardy opór społeczności?
MacBook Pro z dotykowym panelem to błąd
Z MacBooków korzystam od wielu lat, zmieniając co 1-2 lata model, który służy mi do pracy. Przerabiałem zarówno modele Air, regularne edycje, jak i warianty Pro w mocniejszych konfiguracjach. Sprzęt dociskam do granic możliwości, natomiast wyrobiłem sobie już pewne mechanizmy pracy i zdaję sobie sprawę, że są one podyktowane kwestią pamięci mięśniowej i ergonomii.

Tutaj dochodzimy do jednej ważnej sprawy - w przypadku osób, którym sprzęt służy do pracy, wygoda i szybkość realizacji zadań jest kluczowa. Użytkownik nie chce i nie powinien “walczyć z urządzeniem”. W założeniu powinno on wspierać proces twórczy i stać się niemalże “przezroczyste” w działaniu. Obsługa gestów w MacBooku jest wzorowa i idealnie sprawdza się do edycji wideo oraz zdjęć, a klawiatura z odpowiednimi skrótami usprawnia dodatkowy wykonywanie konkretnych czynności. To kwestia pamięci mięśniowej i ergonomii.

Teraz wyobraźmy sobie ekran dotykowy. Pozycja nadgarstka nie będzie zbyt komfortowa przy dłuższych sesjach z MacBookiem, a o automatycznym wykonywaniu czynności możemy po prostu zapomnieć. Jasne, sprawdza się to w smartfonach czy tabletach, ale nie w kategorii pracy. Tutaj dobrą analogią będą aparaty…
> iPhone 18 Pro Max po 48 godzinach - pierwsze wrażenia z użytkowania <
Do nagrywania wideo wykorzystuję w lwiej części aparat z fizycznymi przyciskami, rolkami i joystickiem. To daje mi pełen komfort i możliwość szybkiej pracy z urządzeniem. Wspieram się też smartfonem i jeśli chcę użyć go w odpowiedni sposób, w trybie manualnym muszę przeklikiwać się przez gąszcz opcji na ekranie dotykowym. Nie jest to problemowe, ale gdy zależy mi na czasie i wygodzie - zdecydowanie nie postawię na panel dotykowy. Tak samo wygląda sprawa MacBooka Pro z dotykowym panelem OLED.
W takim razie może dotykowy MacBook Air?
O ile w przypadku profesjonalistów, traktujących MacBooka jak narzędzie pracy, sprawa jest oczywista, o tyle u domowych użytkowników, tak zwanych “casualowych” wygląda to nieco inaczej. Typowy user wykorzystuje laptopa w zupełnie inny sposób i na dobrą sprawę, warstwa dotykowa mogłaby wręcz sprawić frajdę. To w końcu kolejny technologiczny dodatek.

Przewijanie stron internetowych, używanie dostosowanych do dotykowej obsługi aplikacji, zbliżonych do tych z iPada ma sporo sensu. Trzeba też podkreślić, że młodsi użytkownicy mocno przywiązali się do takiej, a nie innej nawigacji po interfejsach i jest ona im bliższa. Producenci sprzętu muszą iść więc z duchem czasu i próbować dostosować się do aktualnych warunków.
> Ranking Tabletów | Najlepsze polecane Tablety 2026 <
Tak, uważam że dotyk w komputerze nie jest sam w sobie błędem, natomiast użycie go w sprzęcie dla profesjonalistów już tak. Przypomnę tylko, że Apple badało temat dotyku w MacBookach. Pamiętacie TouchBar, czyli dodatkowy panel nad klawiaturą, który zmieniał się w zależności od tego, jakiej aplikacji używaliśmy? Dla domowych użytkowników było to coś ciekawego, świeżego, ale każda osoba wykorzystująca komputer do pracy dosłownie przeklinała to rozwiązanie. Ja również należę do tej drugiej grupy, a z urządzeniem spędziłem dobry rok. To kolejny dowód na to, że Apple powinno przemyśleć temat targetowania tego typu konstrukcji.
Pamiętajcie, że ja używam MacBooka do edycji zdjęć, montażu wideo, zarządzania stronami internetowymi, ale co mają powiedzieć programiści? Wyobrażacie sobie kodowanie na ekranie dotykowym? Jasne, da się to zrobić, ale nie będzie to ani efektywne, ani przyjemne.
Jaki będzie nowy MacBook Pro z dotykowym panelem OLED?
Cieszy mnie to, że na ten moment nie jest to oficjalna informacja. Kto wie, może Apple zdecyduje się podejść do tematu nieco inaczej niż sugerują przecieki. Co jednak wiemy na ten moment?
Według Marka Gurmana z Bloomberga, premiera urządzenia ma nastąpić pod koniec listopada. Konstrukcja miałaby korzystać z wyświetlacza Tandem OLED i obsługiwać dotyk. Urządzenia najpewniej będę też znacznie lżejsze od swoich bezpośrednich poprzedników. Odświeżona seria może natomiast nie otrzymać całkiem nowej generacji procesorów. Mówi się o tym, że gigant z Cupertino postawi na chipy Apple M5 Pro i Apple M5. Skąd ten pomysł? Wygląda na to, że firma ma na celu przyspieszenie wprowadzenia na rynek układów M7, pomijając całkowicie M6.
MacRumors zwraca uwagę, że w oprogramowaniu macOS Golden Gate 27.2 odkryto odniesienia do gestów dotykowych w aplikacjach Apple, takich jak Notatki, Zdjęcia czy Safari. Jest jednak pewne “ALE”.
Pomyłka
Otóż zapiski w kodzie mogą odnosić się do funkcji Sidecar, czyli możliwości wykorzystywania iPada jako dodatkowego ekranu MacBooka. Tak naprawdę wprowadzenie funkcji dotykowej obsługi może dotyczyć więc tabletu, a nie bezpośrednio zwiastować nadejście nowego MacBooka Pro z OLED-em.

Nie przepadam za komentowaniem doniesień, nawet tych wyjątkowo wiarygodnych, ale w tym przypadku pokusiłem się o popełnienie tekstu, który rzuca trochę inne światło na sprawę i tłumaczy, dlaczego taka (potencjalna) decyzja Apple kłóci się z logiką. Miałem na celu również wskazanie możliwie błędnej interpretacji zapisów w kodzie macOS. Niejednokrotnie przekonaliśmy się już o tym, że dodatkowe linijki nie muszą wiązać się bezpośrednio z tym, co planuje producent.
Jest natomiast wzmianka, o której prawi Gurman, która zdaje się bardziej niż prawdopodobne i może znaleźć odzwierciedlenie w rzeczywistych działaniach giganta z Cupertino. Mam tu na myśli pojawienie się Dynamic Island w MacBooka. Notch, nawet ten mocno zmniejszony i zmodyfikowany jest solą w oku wielu użytkowników. Ja akurat lubię ten element, natomiast zdaję sobie sprawę z niechęci niektórych osób. Myślę, że Dynamiczna Wyspa i idące z nią możliwości interakcji z urządzeniem wprowadziłyby powiew świeżości do ekosystemu Apple.
O tym, kto ma rację przekonamy się już niedługo. W tym roku powinno czekać nas jeszcze kilka premier o których już wcześniej pisaliśmy. Uzbrajam się więc w cierpliwość i wrócę do Was z informacjami o nowościach.
Źródło: Macrumors, Bloomberg
Foto: Apple


