
MOVA z przytupem weszła w wiosnę, prezentując mnóstwo urządzeń ogrodowych i nie tylko!
MOVA wyraźnie przestaje być tylko marką „od sprzątania” i zaczyna budować pełnoprawny ekosystem sprzętu wokół domu. Najnowsze zapowiedzi i pierwsze testy pokazują, że producent chce ogarnąć cały ogród - od trawnika, przez pielęgnację, aż po… grilla.
Kluczowa zmiana to jeden wspólny system akumulatorów. Wszystkie nowe urządzenia - czy to podkaszarki, dmuchawy, nożyce czy elektronarzędzia - działają na tych samych bateriach. To nie jest nic rewolucyjnego w branży, ale dla MOVA to duży krok, który realnie upraszcza życie użytkownika. Kupujesz jedną platformę i możesz ją rozbudowywać bez dokładania kolejnych ładowarek i ogniw.
Największy nacisk producent położył jednak na trawniki. W ofercie pojawiają się zarówno klasyczne kosiarki, jak i roboty koszące, które wyraźnie idą w stronę większej autonomii i prostszej instalacji. Flagowe modele nie wymagają już kabli ograniczających ani skomplikowanych instalacji – zamiast tego korzystają z kamer, AI i systemów mapowania terenu, które ogarniają przestrzeń ogrodu praktycznie same.
Do tego dochodzi napęd na cztery koła i zdolność radzenia sobie z trudniejszym terenem, co jeszcze niedawno było raczej domeną droższych konstrukcji.
Jeśli ktoś nie jest fanem robotów albo ma ogród, który po prostu się do nich nie nadaje, w ofercie są też klasyczne kosiarki ręczne z napędem, które celują w bardziej tradycyjne podejście, ale nadal korzystają z nowoczesnych rozwiązań i mocnych jednostek zasilania.
Obok kosiarek pojawia się cały zestaw sprzętów do ogarnięcia ogrodu po zimie – podkaszarki, dmuchawy, nożyce do żywopłotu czy piły. I tutaj widać próbę zbudowania pełnego ekosystemu, a nie pojedynczych produktów. Szczególnie dmuchawy i narzędzia do czyszczenia mają być bardziej uniwersalne – producent dorzuca różne końcówki i funkcje, które pozwalają wykorzystać je nie tylko do liści, ale też np. do ogarniania auta czy trudniejszych zabrudzeń.
Ciekawym dodatkiem jest wejście w temat grilli. MOVA pokazała zarówno mniejsze, jak i większe konstrukcje, co jasno sugeruje kierunek: chcą być obecni w całym ogrodzie, nie tylko przy jego pielęgnacji. Innymi słowy - kosisz, sprzątasz, a potem robisz grilla… wszystko w jednym ekosystemie.
Na ten moment brakuje jeszcze konkretów dotyczących cen i dostępności, więc trudno jednoznacznie ocenić opłacalność. Natomiast patrząc na pierwsze wrażenia i wykonanie, wygląda to jak bardzo świadome wejście w segment, który jest coraz bardziej konkurencyjny – szczególnie w kontekście robotów koszących.

