PODPOWIEDZI:
VideoTesty.pl

Inwigilacja na całego, czyli technologiczny upadek Chin

  • Dodano: 4 miesiące, 2 tygodnie temu
  • Ocena: (4) (0)
Inwigilacja na całego, czyli technologiczny upadek Chin

Historia po raz kolejny pokazuje, że rozwój, a zwłaszcza rozwój technologiczny, nie zawsze musi przynosić ze sobą dobre zmiany. Najlepszym przykładem są Chiny. Technologia stopniowo przeobraża ten kraj. Nie jest to jednak historia larwy przepoczwarzającej się w motyla...

Dwa światy

W naszej strefie czasowej głośno ostatnimi czasy o manipulacjach danymi osobowymi, głównie za sprawą Facebooka. Dla Europejczyków kwestia prywatności jest bardzo istotna. Przez kilka ostatnich lat pracowano nad nowym unijnym rozporządzeniem, którego zadaniem ma być narzucenie pilniejszej ochrony takich informacji. GDPR, w polskiej wersji RODO, czyli nowa unijna zasada, ma wejść w życie już 25 maja tego roku. Rozporządzenie celuje głównie w przedsiębiorstwa, które przetwarzają dane swoich klientów. Każda firma będzie musiała skonstruować własny system zabezpieczenia danych osobowych, indywidualnie, w zależności od wielu czynników. Każdy Europejczyk ma mieć także większą kontrolę nad tym, w jaki sposób informacje o nim mogą być wykorzystywane.

W tym samym czasie, ale w innym miejscu, toczy się opowieść jakby z innego świata. Chiński rząd nawiązuje współpracę z azjatyckimi gigantami internetowymi, którzy mają zamiar przekazać rządzącym wszystkie dane o swoich klientach. China Rapid Finance oraz Ant Financial Service Group odpowiadają za najpopularniejszy czat w Chinach, ubezpieczenia, pożyczki oraz najpopularniejszą w kraju aplikację płatniczą. Mieszkańcy Chin jednak nie doprowadzili do linczu na politykach, nie było żadnego przewrotu. Mało tego, można odnieść wrażenie, że ta sytuacja nikogo tam nie dziwi, ani nie przeraża.

Dziesięć miesięcy ciszy

Rząd Chin wymusił wśród obywateli posłuszeństwo. W rzeczywistości niektórzy są tak przerażeni, że nie mogą nawet o tym mówić. Sytuacja zaczęła się istotnie pogarszać jeszcze w 2008 roku, po krwawych demonstracjach tybetańskich mnichów. Rok później, gdy wybuchły zamieszki w Sinciang, świat ujrzał pierwociny nowego sposobu masowej kontroli. Cała prowincja została odcięta od internetu i sieci telefonicznej na dziesięć miesięcy. Wszystkie nagrania dotyczące zamieszek, które miały znaleźć się na Youtube, Twitterze czy innych tego typu serwisach, zostały ocenzurowane. Ponad 20 milionów ludzi pozostawało bez kontaktu ze światem przez prawie rok. W wyniku starć zginęło 196 osób, naliczono także ponad 1600 rannych. 12 lipca 2009 roku zakazane zostało organizowanie publicznych zgromadzeń w regionie.

Tu nie było szczęśliwego zakończenia

Czytaj także: Katastroficzne wizje przyszłości spełniają się na naszych oczach >>>

Dystopia? Tak, już tu jest...

Od tych pamiętnych wydarzeń rozpoczęła się walka o to, by zapobiegać takim sytuacjom. Prace nad kwestią bezpieczeństwa stały się priorytetem dla chińskiego rządu. Walka z terroryzmem stworzyła podwaliny pod to, co w tej chwili dzieje się w tym kraju. Zagraniczne media często nazywają obecne Chiny policyjnym państwem XXI wieku. Nie bez powodu.

Wprowadzony po zamieszkach system monitoringu objął swoim zasięgiem cały kraj. Przez ostatnie 9 lat bardzo silnie ewoluował. Aktualnie życie każdego mieszkańca Chin jest stale obserwowane. Specjalna aplikacja ciągle monitoruje wszystkie aktywności na smartfonach obywateli, zwykłe niegdyś kamery na skrzyżowaniach ulic dziś są wyposażone w zaawansowaną sztuczną inteligencję oraz systemy rozpoznawania twarzy i głosu. W obecnej chwili jedynie w prowincji Sinciang działa 176 milionów takich kamer.

W Chinach kamery są dosłownie wszędzie

Dostęp do internetu jest mocno kontrolowany, cała chińska sieć jest w zasadzie ocenzurowana, nie pozwalając na dostęp do żadnej zagranicznej witryny internetowej. Na stacjach benzynowych, dworcach kolejowych, lotniskach i w urzędach pojawiły się skanery tęczówek, a granice są patrolowane przez drony. Kilka dni temu ujawniono nawet projekt specjalnych kasków, które mają skanować fale mózgowe i wyświetlać informacje o stanie emocjonalnym robotników. Do tego dochodzi gigantyczna kolekcja próbek DNA oraz coraz większe zagęszczenie posterunków policji, a także to, że rządzący Chinami nieprzerwanie od niemal dekady tworzą także kolejne ustawy, które dają im coraz więcej kontroli. I wszystko to dla bezpieczeństwa Chińczyków. Przynajmniej tak brzmi oficjalna wersja.

Ekspansja

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ta technologia zaczyna rozlewać się na cały świat, ponieważ jest skuteczna w zwalczaniu przestępczości. Firmy zajmujące się wdrażaniem kolejnych innowacji w dziedzinie monitoringu przeżywają rozkwit na chińskim rynku. Na fali ogromnego wzrostu aktywności terrorystów, w Europie powstają kolejne biura przedstawicieli chińskich firm. Nie tylko zresztą w Europie. Dla przykładu rząd Etiopii aktywnie korzysta z azjatyckich wynalazków, by szpiegować i zwalczać swoich konkurentów, aktywistów i dziennikarzy.

Na czarnym kontynencie politycy nie kryją się zbytnio ze swymi intencjami

Wisienka na torcie - social credit system

Poza tym, że te wszystkie innowacje mają dbać o bezpieczeństwo obywateli, zaprojektowano je także do innego celu. Na bazie pozyskiwanych informacji budowany jest specjalny system ocen obywateli, który posłuży jako narzędzie masowego nadzoru, rzecz jasna nie tylko nad terrorystami. Ocena będzie wystawiana głównie na podstawie zachowań, w tym preferencji zakupowych czy terminowości w opłacaniu rachunków. Od wyniku ma zależeć dostęp do dóbr publicznych, zdolność kredytowa, możliwość otrzymania dobrej posady czy posłania dziecka do szkoły. Oprócz benefitów dla potulnych, przygotowano także zestaw kar dla niegrzecznych Chińczyków. W wielkim skrócie, ten system będzie kontrolował każdy krok obywateli i nagradzał ich za posłuszeństwo wobec władzy. W ten sposób rząd otrzymał idealną smycz, za pomocą której może kontrolować w zasadzie każdego.

Czytaj także: Jak technologia zabija naszą prywatność >>>

Niewolnik doskonały

Przed taką wersją wydarzeń byliśmy już ostrzegani nie tylko przez twórców science fiction, których wizje w wielu przypadkach okazały się niesłychanie trafne. System ukazywany choćby w „Czarnym Lustrze” w rzeczywistym świecie jest testowany już od trzech lat, do tej pory wyłącznie na ochotnikach. W 2020 roku zostanie wprowadzony w całych Chinach jako przymus.

Scena z Black Mirror

Czytaj także: Czy czeka nas wojna w kosmosie? >>>

Oficjalnie takie rozwiązanie ma oczywiście przynieść same korzyści, jednak w rzeczywistości takie narzędzie tworzy ogromne zagrożenie. Rządzący Chinami będą mogli bez przeszkód totalnie kontrolować gospodarkę kraju, co może doprowadzić do bankructwa wszystkich nieposłusznych firm – to jedna z mniej groźnych opcji. Istnieją jednak scenariusze, według których całe chińskie społeczeństwo może przekształcić się w posłuszne marionetki, pozbawione umiejętności samodzielnej oceny sytuacji, co może prowadzić między innymi do kolejnych wojen...

blog comments powered by Disqus
Inwigilacja na całego, czyli technologiczny upadek Chin