
Call of Duty powraca do podserii Modern Warfare. Po słabszym przyjęciu Black Ops 7 ponownie poznamy dalsze losy ekipy Task Force 141. Zanim jednak pełna wersja gry trafi na rynek, warto sprawdzić wersję testową, która w tym roku okazała się wyjątkowo interesująca. Miałem okazję sprawdzić zamkniętą betę Call of Duty: Modern Warfare 4 i przekonać się, jak prezentuje się zarówno tryb multiplayer, jak i fragment kampanii fabularnej. Zapraszam do dalszej części artykułu!
Call of Duty: Modern Warfare 4 beta MULTIKIEM STOI
Jestem już po zamkniętej becie Call of Duty: Modern Warfare 4. Pierwsze wrażenia są naprawdę pozytywne. Podczas rozgrywki nie doświadczyłem żadnych problemów z serwerami, a sama gra pobrała się stosunkowo szybko. Kilka minut przed godziną 20:00 udało mi się zalogować i byłem gotowy do walki.
Na początek wybrałem tryb multiplayer, który dla wielu graczy jest przecież jednym z głównych powodów zakupu Call of Duty. Na starcie otrzymaliśmy kilka dobrze znanych i lubianych trybów rozgrywki. W sobotę do zestawu dołączyła natomiast Inflacja, która okazała się całkiem przyjemnym urozmaiceniem.

Zdaję sobie sprawę, że podczas zamkniętej bety liczba graczy była znacznie mniejsza niż będzie miało to miejsce podczas otwartych testów. Mimo tego mecze wyszukiwały się bardzo szybko, a ja nie doświadczyłem większych problemów z pingiem. Wszystko działało sprawnie i zgodnie z moimi oczekiwaniami.
Nie trafiłem również na żadnych oszustów. Trudno jednak stwierdzić, czy wynikało to z dobrego działania zabezpieczeń, czy po prostu z tego, że twórcy cheatów nie zdążyli jeszcze przygotować swoich narzędzi.
Jedynym większym mankamentem trybu multiplayer była niewielka liczba dostępnych map. Pięć lokacji to niestety dość mało, szczególnie gdy zamierzamy spędzić w becie kilka godzin. Dodatkowo zdarzało mi się trafiać na tę samą mapę kilka razy z rzędu. Cóż, takie miałem szczęście przy doborze trybów i map.

Dostępne mapy:
- Cachette – Francja
- Lotus – Korea Południowa
- Rooftops – Nowy Jork
- Silkworm – Korea Południowa
- Transit 213 – Indie
Tryby rozgrywki:
- Killblock
- Inflacja
- Deathmatch Drużynowy
- Dominacja
- Zabójstwo Potwierdzone
- Umocniony Punkt
Grało mi się jednak na tyle dobrze, że udało mi się osiągnąć 20. poziom. Był to maksymalny poziom postaci dostępny podczas bety. Wraz z kolejnymi poziomami odblokowywaliśmy różnego rodzaju przedmioty kosmetyczne, które mogliśmy później wykorzystać podczas rozgrywki. Były to między innymi plakietki czy awatary. Na ostatnim poziomie czekała natomiast skórka dla jednego z operatorów.
Podczas sobotnich testów uruchomiono również wspomniany wcześniej tryb Inflacja. Jest to wariacja na temat Zabójstwa Potwierdzonego, w którym zamiast standardowych znaczników zbieramy gotówkę pozostawioną przez poległych przeciwników. Zadaniem drużyny jest zdobycie jak największej ilości pieniędzy. Gracz, który posiada ich najwięcej, staje się jednocześnie głównym celem dla przeciwnej drużyny. Trzeba więc chronić swojego najbogatszego zawodnika, a jednocześnie polować na lidera przeciwnej drużyny.

Nie jest to może szczególnie odkrywczy pomysł, ale podczas rozgrywki sprawdzał się całkiem dobrze. To interesujące urozmaicenie dla osób, które po kilku klasycznych trybach potrzebują czegoś nowego.
Sam multiplayer nie odbiega mocno od tego, z czego słynie seria Call of Duty. Otrzymujemy szybką i dynamiczną rozgrywkę na stosunkowo niewielkich mapach, po których biega łącznie 12 graczy. Odradzamy się często i szybko, a po kilku sekundach ponownie jesteśmy gotowi do walki. Dla fanów serii nie będzie to więc żadnym zaskoczeniem. W becie dostępna była również możliwość dostosowywania broni, instalowania odpowiednich dodatków oraz testowania ich na specjalnym obszarze treningowym. Każda broń posiadała również własny pasek progresu. Im częściej korzystaliśmy z konkretnej pukawki, tym więcej dodatków mogliśmy do niej odblokować.
Otwarta beta wystartuje 28 sierpnia i potrwa do 1 września. Gra będzie dostępna na wszystkich platformach.
MOŻLIWOŚĆ ZAKOSZTOWANIA KAMPANII
Poza trybem dla wielu graczy możliwe było również rozegranie jednej misji z kampanii fabularnej. Nie ukrywam, że bardzo ucieszyłem się z tej możliwości. Uwielbiam kampanie nastawione na rozgrywkę dla pojedynczego gracza i przeszedłem wszystkie dotychczasowe odsłony tej serii. Udostępniona misja zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Nadal jest to pełnoprawne Call of Duty, więc nie zabrakło efektownych momentów i dużej dawki akcji.
Podczas przechodzenia misji czekało na nas sporo strzelania, prowadzenie pojazdów, fragmenty, w których musieliśmy obyć się bez broni, a także momenty pozwalające poznać więcej historii. Nie zabrakło również dynamicznej ucieczki. Widać, że nieprzypadkowo właśnie ten scenariusz trafił do wersji testowej. Twórcy chcieli pokazać różnorodność kampanii i zachęcić graczy do poznania pełnej historii. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że nie była to najlepsza misja w całej grze, a pozostałe również będą potrafiły zrobić na mnie równie dobre wrażenie.

Do dyspozycji mieliśmy aż cztery poziomy trudności. Mnie udało się ukończyć misję na weteranie, chociaż w pewnym momencie zrobiło się naprawdę gorąco. Wszystko za sprawą przeciwników, którzy pojawiali się praktycznie bez końca, dopóki nie zniszczyliśmy czołgu. Trzeba było więc nie tylko uważać na ostrzał, ale również odpowiednio szybko realizować główny cel.
Niestety, sam scenariusz był momentami bardzo korytarzowy. Pomimo tak zwanej „otwartej struktury” misji, wystarczyło lekko zboczyć z wyznaczonej ścieżki, aby natychmiast otrzymać komunikat o konieczności powrotu na teren misji. Próbowałem również poszukać sekretów czy charakterystycznych danych wywiadowczych, które mogłyby wynagrodzić dokładniejsze eksplorowanie mapy. Niestety, podczas mojego przejścia nie trafiłem na nic takiego.
PODSUMOWANIE
Wersja testowa Call of Duty: Modern Warfare 4 bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie spodziewałem się, że po wcześniejszych zapowiedziach tak mocno wciągnę się w rozgrywkę. Multiplayer jest grywalny i daje sporo frajdy. Momentami tempo jest wręcz przesadnie dynamiczne, ale jest to przecież charakterystyczny element współczesnego Call of Duty. Nowy tryb Inflacja okazał się ciekawym urozmaiceniem, choć nie jest to rozwiązanie, które całkowicie rewolucjonizuje rozgrywkę. Z kolei dostępne mapy nie wszystkie przypadły mi do gustu, a ich niewielka liczba sprawiała, że dość szybko zaczynały się powtarzać. Mimo tego fakt, że udało mi się wbić maksymalny poziom dostępny w becie, najlepiej pokazuje, jak bardzo wciągnęła mnie rozgrywka.
Jeszcze większy apetyt na pełną wersję zaostrzył fragment kampanii. Jedna misja wystarczyła, żebym ponownie nabrał ochoty na pełnoprawną przygodę dla pojedynczego gracza. Nie mogę się już doczekać premiery i sprawdzenia całej kampanii. Mam nadzieję, że pozostałe misje będą równie różnorodne i efektowne. Pod względem oprawy graficznej Modern Warfare 4 prezentuje się przyzwoicie i jest po prostu miła dla oka. Osobiście większe wrażenie zrobiła na mnie jednak oprawa dźwiękowa, która bardzo dobrze budowała atmosferę podczas rozgrywki. Jeżeli nie mieliście okazji sprawdzić gry podczas zamkniętych testów, zdecydowanie warto zainteresować się otwartą betą i samemu przekonać się, jak prezentuje się najnowsza odsłona Modern Warfare. Ja po tych testach jestem zdecydowanie bardziej zainteresowany pełną wersją gry niż przed rozpoczęciem bety.

