O Muj Borze – Czyli Analfabetyzm w Sieci

O Muj Borze – Czyli Analfabetyzm w Sieci

Memów, zdjęć i obrazków pokazujących walające się po odmętach Internetu byki jego użytkowników jest cała masa. I choć czasem błędy ortograficzne powodują jedynie uśmiech politowania, to na dłuższą metę temat jest poważny i powoduje raczej ból głowy. Z czego moim zdaniem bierze się ten problem? Zachęcam do przeczytania felietonu mojego autorstwa.

Słowo wstępu

Analfabetyzm to ciężki orzech do zgryzienia w czasach łatwego dostępu do sieci, kiedy niemal każdy jest w stanie samodzielnie wyprodukować swoją własną treść. Oczywiście terminu „analfabetyzm” użyłem tu trochę na wyrost. W ujęciu klasycznym, a więc jako brak umiejętność pisania i czytania w języku ojczystym, problem ten w Polsce właściwie nie występuje. Bardziej chodzi o postawienie znaku zapytania nad jakością wykonania tych dwóch czynności. Bywa tak, że ze zgrozą przeglądamy komentarze czy treści na forach Internetowych, często łapiąc się za głowę z bezsilności. Choć niewątpliwie istnieją narzędzia do znacznego eliminowania błędów ortograficznych, to nie są to produkty idealnie. Można napisać: „Chce się Rzyć”, a przecież żaden program nam tego nie wyłapie.

Skąd bierze się problem?

Często problemem jest oczywiście dysortografia: zaburzenie które powoduje, że osoba nim dotknięta – mimo znajomości zasad pisowni i ortografii, mimowolnie popełnia błędy ortograficzne. Ale wydaje się, że znacznie częstszym problemem są po prostu braki z edukacji szkolnej i unikanie jak ognia czytania książek. O ile pierwszy aspekt dość ciężko zbadać, to teza o braku chęci do sięgnięcia po lekturę zdecydowanie pokrywa się z rzeczywistością. Poziom czytelnictwa w Polsce z każdym rokiem maleje.

Czytelnictwo Polaków

Według raportu „Czytelnictwo Polaków” stworzonego przez Bibliotekę Narodową, od roku 2000 procent osób, które przeczytały przez rok co najmniej 1 książkę spadł o 17 punktów procentowych: z 54 do 37%. Natomiast liczba osób, która przeczytała 7 i więcej książek rocznie spadła z 24 do 10%. Co ciekawe i smutne jednocześnie, nawet wśród studentów widać mocny regres. W 2002 roku aż 90% z nich deklarowało, że w ciągu roku przeczytało przynajmniej jedną książkę. W 2016 roku było ich jedynie 72%. Dramatycznie wygląda sytuacja kadry zarządzającej i specjalistów. Aż 97% tej grupy deklarowało w 2002 roku przeczytanie co najmniej jednej książki, w 2016 ten wynikł spadł niemal o połowę – do 56%. Widać więc dramatyczne załamanie w tej kwestii. Trudno oczekiwać dobrej jakości tworzonych przez nas treści, skoro Polacy praktycznie nie czytają!

<< Sprawdź ekonomiczny czytnik e-booków >>

książka book ebook


Mega Promocje na Smartfony

Skoro grono Polaków ma problem z napisaniem krótkiego komentarza bez popełnienia błędów ortograficznych, stylistycznych czy interpunkcyjnych, to co dopiero możemy powiedzieć o tak zwanym analfabetyzmie funkcjonalnym?

Czym jest analfabetyzm funkcjonalny?

Analfabetyzm funkcjonalny (którego przeciwieństwem jest alfabetyzm funkcjonalny) jest niezależny od zdobytego, formalnego wykształcenia. Dotyka zarówno osoby po studiach wyższych, jak i tych, którzy jedynie ukończyli podstawówkę. Chodzi w nim nie tylko o umiejętność pisania i czytania, ale o pisanie poprawne, czytanie ze zrozumieniem, umiejętność dokonywania prostych obliczeń i wykorzystywania teoretycznej wiedzy do praktycznego funkcjonowania w społeczeństwie. Można powiedzieć, że w tym przypadku leżymy na całej linii. Wprawdzie potrafimy i pisać, i czytać, ale brakuje nam często umiejętności analizowania i krytycznego podchodzenia do informacji. Nawet tak prostych jak rozkład jazdy, nie mówiąc o manipulacjach socjologicznych i psychologicznych, pod których ostrzałem jesteśmy niemal cały czas.

Co możemy z tym zrobić?

Wróćmy jednak do meritum. Co możemy zrobić, aby nasza głowa przestała boleć od przeglądania Internetu i rzucających się w oczy byków? Moim zdaniem problem jest bardzo złożony. Przede wszystkim spadek czytelnictwa związany jest właśnie z rozwojem Internetu. Wprawdzie wciąż czytamy sporo, ale treści sieciowych, w żaden sposób niezweryfikowanych, tworzonych często oddolnie i nieudolnie. Następnie na bazie tych tekstów, tworzymy własne – i koło w ten sposób się zamyka. Być może bardziej rozsądnym rozwiązaniem byłaby stosowna reforma edukacji, która zachęcałaby w większym stopniu do czytania, oraz nie zniechęcała jak ma to miejsce w tym momencie? Warto by się nad tym zastanowić. Szkoła powinna jednak uczyć nie tylko pisania i czytania, ale analizowania tekstu i wyciągania na jego podstawie sensownych wniosków.

Podsumowanie

Podsumowując: jest źle i będzie jeszcze gorzej. Cofamy się w naszej edukacji i taka tendencja zapewne się przez dłuższy czas utrzyma. Dramat przez nas pisany jest niskich lotów, a tworząc go, sami coraz bardziej rozpędzamy śnieżną kulę. Trzeba dogłębnych zmian systemowych, aby obecny stan rzeczy zmienić. Musimy również sami chcieć coś z tym zrobić, aby miało to jakiekolwiek ręce i nogi. Dopóki nie porzucimy prostych rozrywek na rzecz książek i edukacji, dopóty nie powinniśmy się spodziewać poprawy statusu quo, a co najwyżej jego pogorszenia. Czy uda się odwrócić ten stan rzeczy? Na ten moment jestem pesymistą.

PS. Może zainteresuje cię również artykuł na temat tzw. kryształów czasu i możliwości które się z nimi wiążą? Kliknij tutaj!

Obejrzyj inne materiały na VideoTesty.pl
blog comments powered by Disqus
more