
Do redakcji trafił zestaw naprawdę ciekawych sprzętów audio. W dodatku są teraz przecenione. W kampanii promocyjnej dostaniesz nawet do 40% zniżki! Słuchawki Soundcore stworzone dla ludzi aktywnych, a może model na relaks w łóżku po całym dniu pracy lub sportu? Mały, ale ładny i przemyślany głośnik Bluetooth? Takie urządzenia poznasz bliżej w tym artykule.
Przy tym warto się spieszyć. Te modele Soundcore są w promocji tylko do 11 maja. Myślę, że są na tyle unikatowy, aby nawet bez jakichś specjalnych przecen się nimi zainteresować, ale warto przyoszczędzić. Producent mówi o brzmieniu, które napędza i spokoju, które regeneruje: w przypadku tych modeli widzę, skąd wychodzi. To unikatowe propozycje sprzętu audio, dostosowane do aktywnego, a także świadomego znaczenia snu dla zdrowia użytkownika.
| Soundcore Aeroclip | ![]() |
| Soundcore AeroFit 2 Pro | ![]() |
| Soundcore Boom Go 3i | ![]() |
| Soundcore Sleep A30 | ![]() |
Soundcore Aeroclip, czyli wyjątkowy styl oraz świadomość otoczenia
Jednym z głównych problemów przy korzystaniu ze słuchawek jest kwestia zatykania uszu. Na spacerze, podczas biegania czy jazdy na rowerze, to nie przejdzie. Soundcore Aeroclip wykorzystuje popularny ostatnimi czasy na rynku design open-ear. To bezprzewodowe słuchawki otwarte: przypinają się do ucha jak sztuczny kolczyk. Cały dzień są komfortowe, a w ruchu trzymają się stabilnie.

Muszę przyznać, że to bardzo ładnie wyglądający sprzęt audio. Można traktować je jak akcesorium, tym bardziej że występuje w czterech kolorach. W dodatku klips to tytanowy drucik pokryty miękkim materiałem: jest wygodny, nie połamie się, a będzie na tyle elastyczny, aby dopasować się do twojego ucha, no i trzymają się stabilnie. Producent mówi nawet o 20 tysiącach zgięć bez odkształcenia. Ja muszę przyznać, że nawet z kolczykami w uchu to po prostu bardzo wygodna konstrukcja.
Podoba mi się to, jak Soundcore Aeroclip brzmią. Jasne, to nie jest poziom audiofilskich słuchawek dousznych, ale nie tak ma być. Świetnie sprawdzają się przy podcastach, są doskonałe do słuchania muzyki podczas wycieczek rowerowych, wspierają kodek LDAC poprawiający szczegółowość dźwięku. W dodatku, co bardzo istotne, pomimo otwartej konstrukcji nawet na maksymalnym poziomie głośności są niesłyszalne dla osób stojących obok.

Co ważne, działają długo na jednym naładowaniu. Producent mówi nawet o 32 godzinach z etui. Ciekawostka? Są tu aż 4 mikrofony, wspierane przez AI. To się przydaje przy rozmowach telefonicznych. Moi rozmówcy nie narzekali. Przydaje się też przy automatycznych tłumaczeniach AI, z poziomu aplikacji. Miłym dodatkiem jest też IP55. Te słuchawki poradzą sobie z potem lub lekkim deszczem bez problemu. Biegasz? Nie musisz ich zdejmować, gdy dopadnie cię mżawka.
Warto sprawdzić: Douszne czy dokanałowe? Sprawdzamy Soundcore Liberty 5 i Liberty Buds
Komfort przez cały dzień z transformującymi się Soundcore AeroFit 2 Pro
O ile model z klipsem to ładne akcesorium i ciekawe rozwiązanie na wycieczki, o tyle Soundcore AeroFit 2 Pro na pierwszy rzut oka przypomina bardziej tradycyjne konstrukcje douszne. Dopóki nie skorzystasz z ich wyjątkowej funkcji. Mogą się odginać, transformując w ten sposób w model open-ear. Co ci to daje? Łączy świadomość otoczenia, na przykład podczas jazdy rowerem wzdłuż ulicy, z lepszym, bo bliższym ucha dźwiękiem oraz ANC. Komfort przez cały dzień.

To pierwszy taki model, z jakim miałem do czynienia. Naprawdę ciekawa innowacja. Jeżeli przed pracą lubisz biegać, a w pracy chcesz się w pełni skupiać na swoich zadaniach: to sprzęt dla ciebie. Adaptacyjna redukcja szumów wytnie denerwujące klikanie klawiatur w laptopach współpracowników.
Same słuchawki, co ważne, wspierają kodek LDAC, gwarantujący więcej danych, a co za tym idzie lepszą szczegółowość dźwięku. Sprawdzą się do słuchania muzyki lub oglądania filmów na telefonie czy laptopie. W praktyce możesz łączyć to, czego akurat potrzebujesz. Lepiej brzmią włożone w ucho, ale po odchyleniu również źle nie jest, a co ważniejsze, nie są słyszalne z daleka.

Mają nawet wsparcie Spatial Audio, czyli dźwięku przestrzennego dopasowanego do ruchu głowy, a także EQ w aplikacji, do dopasowania audio pod swoje potrzeby. Co ciekawe, pracują nawet do 34 godzin w wersji Open Ear, z dołączonym etui. Możesz je ładować bezprzewodowo, na odpowiedniej podstawce.
Ostateczny głośnik na wycieczki i nie tylko. Soundcore Boom Go 3i
Lubisz aktywnie spędzać czas, a przy tym chcesz się podzielić swoją muzyką z innymi? Myślę, że mały i przenośny głośnik bezprzewodowy to coś, co definitywnie warto mieć wśród swoich gadżetów. Tak, gadżetów, to słowo świetnie określa Soundcore Boom Go 3i. Nienachalny, ale przynoszący frajdę oraz praktyczny, design: to wyróżnik tego małego głośnika.
Nie wiem, jak tobie, ale mnie od razu rzuciły się w oczy dwie rzeczy. Przede wszystkim wymiary. Soundcore Boom Go 3i jest praktycznie kieszonkowy. Ciekawsze jest to, że ma podświetlenie RGB. W dodatku w aplikacji możesz na różne sposoby go zmieniać oraz włączyć dopasowywanie kolorów i rytmu do muzyki. Z dodatkowym wyświetlaczem wskazującym procent naładowania oraz tryby, to nowoczesny i ładny sprzęt.

Myślę o nim raczej przez pryzmat wycieczek z paru powodów. Jest wodoodporny przy IP68, ale ma też pasek, który możesz ustawić w formie haczyka lub przepasać przez plecak. Pomimo małych rozmiarów, to naprawdę głośny sprzęt. Ma też dość mocne basy, w dedykowanym trybie BassUp. Oczywiście nie zastąpi ci wieży, ale na spacerach pod chmurką możesz być DJ-em swojej grupy znajomych. Możesz nawet sparować dwa, dla dźwięku stereo. Byle nie straszyć zwierząt w lesie.

Co ciekawe, jest też tryb eco, dzięki czemu głośnik może pracować nawet do 40 godzin z wyłączonymi światłami i obniżoną głośnością. To ma znaczenie, bo wisieńką na torcie jest funkcja powerbanka. Twój telefon rozładował się w środku lasu i nie wiesz jak wrócić? Podładujesz go z pomocą tego głośnika. Oczywiście nie do pełna, bo to dość mały sprzęt, ale w razie awarii będzie jak znalazł. Ma nawet funkcję alarmu. Po naciśnięciu kilka razy przycisku głośnik będzie wydawał sygnał słyszalny z odległości 50 metrów!
Zobacz też: Open-ear czy klasyczne? Test Soundcore Sport X20 i AeroClip – wybierz swoje sportowe słuchawki
Słuchawki dla śpiocha: Soundcore Sleep A30
Te wszystkie sprzęty audio kojarzą mi się trochę… męcząco. Sport, praca, wycieczki: lubię, ale na koniec dnia przydałoby się zrelaksować. Nie mówię tego bez powodu, bo Soundcore ma w ofercie słuchawki stworzone dla śpiochów. Mają naprawdę nietypowe rozwiązania. Soundcore Sleep A30 to - jak podkreśla firma - pierwsze na świecie słuchawki do spania. Koncept, wbrew pozorom, jest genialny. Gwarantują sen bez zakłóceń.
Wyobraź sobie taką sytuację: wracasz do domu po aktywnym dniu, chcesz się kłaść do snu, ale sąsiad z góry ogląda filmy, a twój partner chrapie. Rozsądnie byłoby kupić zatyczki do uszu, zamiast nachodzić swojego sąsiada w środku nocy raz w miesiącu, grożąc mu przy tym wizytą policji i ogólnie sprawiając, że czuje się zaszczuty we własnym domu… ale to drogi sąsiedzie (jeśli to czytasz) więcej zachodu niż pożytku. Myślę, że jeszcze lepiej sięgnąć po technologię.

Soundcore Sleep A30 to słuchawki stworzone dla relaksu. Przede wszystkim są bardzo małe. Nie wystają z ucha, są płaskie i lekkie (3 g). Jestem w stanie w nich spać bez problemu. W dodatku producent dorzuca sporą ilość silikonowych oraz piankowych nasadek w różnych wymiarach i skrzydełek, zwiększających komfort noszenia.
Producent odrobił lekcję: ten design to wynik skanowania tysięcy uszu, aby stworzyć jak najlepszą pasywną redukcję hałasu. Jest jednak też oczywiście ANC, dla aktywnego pozbywania się typowych nocnych dźwięków, takich jak bawiące się koty czy przejeżdżające auta, a także adaptacyjne maskowanie chrapania. Przy pomocy etui nasłuchującego otoczenia nocą.
Biorąc pod uwagę to, oraz możliwość słuchania podcastu lub stworzonych przez producenta dźwięków, to po prostu dużo lepszy wybór niż tradycyjne zatyczki do uszu. Możesz nawet skomponować własny zestaw “szumów” liści czy deszczu i przesłać je na słuchawki, do używania lokalnie, bez smartfonu.

To wszystko jest połączone też z monitorowaniem snu. Przed snem włączasz w aplikacji odpowiedni tryb, z szumem oraz opcją automatycznego wyłączania słuchanych rzeczy po zaśnięciu, a gdy już wstaniesz - słuchawki mogą cię wybudzić - dostajesz informacje o tym, jak dobrze ci się spało. To faktycznie działa.
Soundcore Sleep A30 daje mi znać, dość precyzyjnie, jak długo spałem, a także między innymi czy zdarzyło mi się chrapać. To gadżet z kategorii zdrowotno-lifestylowych. Tak praktyczny, jak smartwatch. No i działa bardzo długo na jednym naładowaniu, bo nawet do 45 godzin z etui.
Materiał powstał przy płatnej współpracy z Soundcore



