
Jeżeli masz ogród, to w dzisiejszych czasach warto mieć też robota koszącego. Na rynku jest bardzo dużo modeli do wyboru. Testowaliśmy dotąd głównie jednostki chińskie, ale - jak się okazuje - również Europa ma sporo do powiedzenia. Do redakcji trafiła Stiga A6v: włoski robot koszący z AI.
Co ważne, ta kosiarka nie potrzebuje przewodów, aby nawigować po twoim ogrodzie. Dzięki wykorzystaniu kamery oraz nawigacji satelitarnej będzie prosta w rozłożeniu i zacznie pracę właściwie od razu. Stiga A6v, jako robot koszący, zapowiadał się od początku dosyć interesująco. Nawet pomimo tego, że to raczej bazowy model.
Kup Stiga A6v:
Robot koszący z Europy: Stiga A6v to konstrukcja do mniejszych ogrodów
Nie masz wrażenia, że w ostatnim czasie coraz więcej mowa w sieci o faktycznie europejskich producentach elektroniki? Warto docenić rozwiązania produkowane na miejscu, w zalewie globalnych niepokojów, robot “made in EU” może być spolegliwą alternatywą dla chińskich konstrukcji. Stiga to obecnie włoska firma!

Obok tego robota nie sposób jest przejść obojętnie. To naprawdę ładna robotyczna kosiarka. Połączenie czerni oraz żółci to coś, co się dobrze kojarzy przy pracach ogrodniczych. Sam bardzo lubię takie barwy, ale są też zwyczajnie miłą odmianą na rynku zdominowanym przez szare konstrukcje. To charakterystyczne kolory tej firmy.
Stiga A6v to robot koszący o zasięgu 600 m2. Jest więc raczej propozycją do mniejszych ogrodów. Dostarczony będzie do ciebie razem ze stacją zasilającą. Nie ma niestety daszka, ale małe wymiary i brak szczególnych dodatków sprawiają, że masz dużo miejsca, aby taki samodzielnie stworzyć. Warto, bo Stiga A6v ma czujnik deszczu i może wrócić do bazy, gdy wykryje, że pada.

Podoba mi się też to, że ma funkcję elektronicznej (czyli zdalnej) regulacji wysokości koszenia. Co prawda od 2 do 6 centymetrów, ale to typowy zasięg na nasze trawniki. Podjedzie pod 24-stopniowe wzniesienia, sprawdzi się więc raczej w zwykłych ogrodach, a nie na polach golfowych. Zresztą… to i tak nie jest ten rozmiar trawnika.
Nawiguje tak, jak trzeba. Kamera, AI oraz AGS
Bardzo podoba mi się to, że Stiga A6v ma kilka rozwiązań pozwalających jej inteligentnie jeździć po ogrodzie. Przede wszystkim na froncie znajduje się kamera. Ma podświetlenie i wykorzystuje AI do rozpoznawania przeszkód. Sprawdziłem, czy Stiga A6v wyminie zieloną kosiarkę na trawniku w podobnym kolorze i… nawet z takim wyzwaniem poradziła sobie w większości przypadków świetnie. Dzięki Stiga Vista rozpoznaje kolory i faktury, rozróżniając trawę od innych powierzchni.

W dodatku ta kosiarka wykorzystuje łączność satelitarną. Nie trzeba nigdzie rozkładać przewodów. Jeżeli martwiła cię myśl o tym, że robot koszący będzie oznaczał dla ciebie przekopywanie całego ogródka: nie przejmuj się. Stiga A6v naprawdę dobrze porusza się po ogrodzie z wykorzystaniem systemu AGS. Czyli satelitarnie.
To współgra z możliwością podglądu mapy w aplikacji. Jest opcja nałożenia zdjęć satelitarnych. Na telefonie możesz zobaczyć, jak “w rzeczywistości” Stiga A6v porusza się po twoim trawniku. To fajny dodatek, który jednocześnie nie jest tak oczywisty w wielu recenzowanych przez nas robotach koszących.

Kosiarka dla spragnionych relaksu. Wrażenia z używania Stiga A6v
Trzeba przyznać, że tam, gdzie dojeżdża, Stiga A6v kosi dosyć sprawnie. Wstępnie, przy ustawianiu mapy, wydawało się, że nie jest to najbardziej zwinny robot na rynku. To jednak była ułuda, związana z łącznością bezprzewodową. Puszczona samopas, ta kosiarka bez problemu nawiguje po trawniku.

Warto podkreślić to, że Stiga A6v dosyć szybko się rozładowuje. Mniejszy akumulator oznacza więcej powrotów do ładowania. Nic w tym dziwnego, to dość bazowy model, na 600 metrów kwadratowych. Przez to doładowywanie, skoszenie około 100 metrów ogrodu zajmie jej kilka godzin. To nie problem w autonomicznych kosiarkach. Tym bardziej że podczas pracy, z domu czy tarasu, raczej jej nie usłyszysz. Nie było też takiej sytuacji żeby kosiarka gdzieś się zakopała.
Aplikacja jest względnie prosta. Wszystkie najważniejsze ustawienia masz pod ręką. Gdybym miał na coś narzekać, to głównie na miejscami niezręczne tłumaczenia i że kamera nie jest wykorzystywana do patrolowania. Przy pomocy aplikacji możesz wysłać kosiarkę do pracy, stworzyć mapę ze strefami zakazanymi - obsługuje do 50 stref no-go - a także stworzyć harmonogramy na wybrane miesiące.

W szczególności trzeba docenić to, że regulacja wysokości koszenia jest elektroniczna. Nie musisz fizycznie znajdować się przy kosiarce, aby zareagować na falę upałów. Z poziomu aplikacji możesz też ustawiać specyficzne parametry pracy lub sprawdzać informacje o miejscu napotkanych przeszkód. To prosta, ale elegancka aplikacja, której przydałby się przede wszystkim lifting w postaci poprawy tłumaczenia.
Fajnie też, że kosiarka ma 10-letni pakiet łączności. W połączeniu z zabezpieczeniami antykradzieżowymi pozwala ci zlokalizować kosiarkę w dowolnym miejscu świata. Jest tu też alarm, a to zwykle dostatecznie duży straszak na potencjalnych złodziei.
Materiał powstał przy płatnej współpracy ze Stiga.


