
Przez moje ręce przeszły setki tabletów, natomiast duża ich część była po prostu przerośniętymi smartfonami, służącymi głównie do przeglądania stron internetowych i przewijania mediów społecznościowych. Finalnie i tak lądowały zapomniane w szufladzie. Dziś, mojego wymagania są znacznie większe i wybierając tego typu sprzęt, patrzę na wydajność, jakość ekranu i wygodę użytkowania. Z taką właśnie obietnicą trafił do mnie najnowszy Huawei MatePad Pro Max. Sprawdźmy, czy te deklaracje mają pokrycie w rzeczywistości.
Konstrukcja Huawei MatePad Pro Max
Zacznijmy od tego, co rzuca się w oczy już przy pierwszym wyjęciu tabletu z pudełka, czyli od wymiarów. Sprzęt ma zaledwie 4,7 mm grubości, co czyni go kosmicznie wręcz smukłym, jak na taką kategorię produktową. Mimo to, inżynierom udało się zachować wzorową sztywność konstrukcji, a to nie takie oczywiste. Urzdzenie nie wygina się nawet pod mocniejszym naciskiem, który - przyznam się - wywołałem celowo.

Całość waży zaledwie 509 gramów, czyli nieco ponad pół kilograma. To oznacza, że noszenie go w plecaku czy długa praca z urządzeniem trzymanym w jednej dłoni nie stanowi żadnego problemu dla naszych nadgarstków. Jest po prostu komfortowo. Na tyle, na ile może być z tabletem.

Mamy też zestaw 6 głośników, które zapewniają szeroką scenę, wyraźny, wyczuwalny bas i odpowiednią dla tej półki cenowej czystość dźwięku. Wspomnę jeszcze o aparacie, choć w tablecie nie jest on tak istotny. Jednostka główna oferuje matrycę o rozdzielczości 50 MP, a z przodu zobaczymy szerokokątny obiektyw współpracujący z aparatem 12 MP. W połączeniu z systemem czterech czułych mikrofonów dostajemy przydatny zestaw do prowadzenia wideorozmów.
> Co jeśli nie tablet? Sprawdź składny smartfon! <
Matowy ekran PaperMatte
Przejdźmy płynnie do najważniejszego w mojej ocenie elementu tego urządzenia, czyli do ekranu. Mamy tu ponad 13-calową matrycę Flexible OLED o rozdzielczości 3000 na 2000 pikseli. Proporcje 13,5:9 to strzał w dziesiątkę. Dlaczego?Jeśli dużo pracujecie z tekstem, arkuszami kalkulacyjnymi czy po prostu przeglądać sieć - naprawdę to docenicie. Jednak tym, co robi największą różnicę, jest matowa powłoka PaperMatte, dobrze znana z innych urządzeń producenta. To wykończenie w zasadzie całkowicie eliminuje irytujące odblaski, a w dotyku przypomina prawdziwy papier. Rysowanie czy pisanie na nim za pomocą rysika M-Pencil Pro daje ciekawy, choć naturalny opór.

Do tego dodajmy płynne odświeżanie obrazu częstotliwością 144 Hz i jasność szczytową dochodzącą do 1600 nitów w piku. Praca na zewnątrz, w pełnym słońcu jest nie tylko możliwa, ale wręcz komfortowa, a przecież o to nam właśnie chodzi.
Co z wydajnością i oprogramowaniem?
Zajrzyjmy teraz pod maskę, bo specyfikacja techniczna skrywa kilka detali. Sercem HUAWEI MatePad Pro Max jest autorski układ Huawei Kirin T93 Pro… i tutaj małe, ale ważne sprostowanie - nie jest to król syntetycznych benchmarków, który zostawi w tyle najnowsze procesory konkurencji. Mimo to w codziennym, nawet w intensywnym użytkowaniu, w ogóle tego nie poczujecie.
Procesor wspierany jest przez 12 GB RAM oraz 256 lub 512 GB przestrzeni na dane. To, co zyskujecie w zamian brak pokaźnych cyferek w benchmarkach to bardzo dobra kultura pracy. Tablet w zasadzie się nie nagrzewa, co przekłada się na wysoki komfort korzystania ze sprzętu. Do dyspozycji oddano nam również najnowsze standardy łączności, na czele z szybkim Wi-Fi 7, Bluetooth 6.0 oraz autorską łącznością NearLink, którai bez opóźnień paruje się z akcesoriami producenta. Jedynym większym kompromisem dla osób “mobilnych” będzie brak wersji z modemem 5G czy choćby obsługą kart eSIM. Jesteśmy tu skazani na Wi-Fi lub hotspot ze smartfona.

Całość działa pod kontrolą systemu HarmonyOS 4.3. Jeśli martwicie się o brak usług Google - uspokajam. Z tym tabletem da się normalnie pracować. Wiele istotnych aplikacji instaluje się bezpośrednio ze sklepu AppGallery, a te brakujące niezwykle łatwo zintegrować za pomocą wbudowanych narzędzi: Gbox czy microG.
Sam interfejs jest płynny i wręcz stworzony do wielozadaniowości. Otwarcie kilku aplikacji na podzielonym ekranie działa bezproblemowo. Do zestawu możemy podpiąć klawiaturę, która ma świetny skok klawiszy i naprawdę przyjemnie się na niej pisze. Niestety zabrakło w niej podświetlenia, które przydałoby się przy nocnych sesjach.
Zasilanie na piątkę z plusem
Ze względu na dość restrykcyjne przepisy europejskiej - mamy tu ogniwo o pojemności 9760 mAh, jednak optymalizacja systemu sprawia, że energii spokojnie wystarcza na pełny dzień pracy, a nawet więcej. Ładowanie realizowane jest z maksymalną mocą 66 W, więc solidnie.

Ciekawostką jest za to potężne, przewodowe ładowanie zwrotne o mocy aż 40 W, więc w nagłej sytuacji staje się pełnoprawnym powerbankiem.
Podsumowanie: Kapitalny ekran, genialne wykonanie i wysoka kultura pracy
Huawei MatePad Pro Max to sprzęt klasy premium, ze wzorowym wykonaniem, kapitalnym ekranem OLED z powłoką PaperMatte i świetną akumulatora pracy. Tablet możecie zakupić u naszego partnera - sieci sklepów MediaExpert.


