HISTORIA, TO SILNY ELEMENT GRY!
Akcja gry przenosi nas do roku 2112, gdzie wcielamy się w Kazuki Takemurę, pilota testowego potężnych mechów zwanych Wanzerami. Szybko zostaje on wplątany w międzynarodową intrygę związaną z tajemniczą bronią MIDAS. To, co wyróżniało oryginał i co znakomicie odtworzono w remake'u, to możliwość wyboru ścieżki fabularnej już na początku gry. Decyzja, czy pomóc przyjaciółce Alisie, czy tajemniczej agentce Emmie, otwiera dwa zupełnie różne scenariusze, oferując łącznie kilkadziesiąt godzin wciągającej rozgrywki.

Sama historia, pełna politycznych intryg, zdrady i dylematów moralnych, broni się do dziś. Choć dialogi i narracja momentami bywają nieco sztywne i oldschoolowe, budowany przez nie klimat zimnej wojny wciąga bez reszty. Dodatkowym smaczkiem jest zaimplementowany system Sieci – fikcyjnego Internetu, który możemy przeglądać między misjami. Znajdziemy w nim nie tylko wiadomości e-mail i informacje rozbudowujące wątki, ale także ukryte adresy z unikatowymi częściami do naszych maszyn. Dla fanów uniwersum to prawdziwa gratka, choć dla mniej cierpliwych graczy konieczność śledzenia aktualizacji na wielu stronach może być nieco nużąca.

Na ukończenie jednego wariantu gry potrzebowałem około 25 godzin. Przede mną nadal drugi scenariusz masa dobrej zabawy i osiągnięcia, które pominąłem podczas pierwszego przechodzenia.
Sprawdź recenzję FRONT MISSION 1st: Remake >>>
TUROWE STARCIA Z POTĘŻNYMI WANZERAMI
Sercem gry są taktyczne, turowe bitwy, w których dowodzimy zazwyczaj czterema Wanzerami. W porównaniu z poprzednimi odsłonami serii, walka w trójce została nieco uproszczona i przyspieszona. Zamiast armii, dowodzimy mniejszym, ale bardziej wyspecjalizowanym zespołem. Kluczową zmianą jest system Punktów Akcji (AP), które zarządzają każdą akcją – ruchem, atakiem czy użyciem umiejętności. To wymusza bardziej przemyślane decyzje na polu walki.

Są to zmiany, które wprowadziły powiew świeżości do serii. Mapy nie są aż tak rozległe i zazwyczaj rozgrywają się na mniejszym wycinku planszy. Łatwiej było mi objąć wzrokiem całą arenę walk i lepiej przygotować taktykę. Nie oznacza to, że wrogów pojawia się mniej. Przeciwników nadal spotkamy w przeważającej większości, ale to my dysponujemy dodatkowymi umiejętnościami.

Piloci zdobywają nowe umiejętności, które mogą wykorzystać na polu walki. Te, w zależności od sytuacji, potrafią zrobić różnicę w walce. Ochrona korpusu, celowanie w pilota, mocniejszy atak wręcz czy strzelanie z dwóch broni – to wszystko robi z wrogich Wanzerów miazgę.

Oprócz standardowych pasków pancerza (lewej ręki, prawej ręki i nóg), doszedł dodatkowy pasek pilota. Od teraz bohaterowie mogą opuszczać swoje maszyny, kiedy zostaną ogłuszeni lub ich pojazd zostanie uszkodzony. Wtedy mogą próbować naprawić maszynę lub samemu włączyć się do akcji. Sporym zaskoczeniem dla mnie była misja, w której byliśmy pozbawieni Wanzerów.
To, co się nie zmieniło, to na pewno losowość. W dalszym ciągu nie mamy bezpośredniego wpływu na to, w którą część przeciwnika trafimy lub czy w ogóle trafimy w cokolwiek. System umiejętności również często uruchamia się przypadkowo, przez co bitwy mogą przypominać loterię, a nie przemyślaną strategię.
Sprawdź cenę testowanej gry:
WIDZIAŁEM JUŻ ŁADNIEJSZE ODŚWIEŻONE WYDANIA
Oryginał powstał w 1999 roku na pierwsze PlayStation i charakteryzował się dość nowoczesną oprawą graficzną jak na tamte czasy. Remake jest wierny oryginałowi, ale momentami jego oprawa graficzna wygląda po prostu źle. Szczególnie widać to w przerywnikach filmowych, w których widzimy modele postaci. Brakuje im detali i wyglądają dość topornie.

Modele Wanzerów w walce prezentują się solidnie, a sama rozgrywka jest czytelna. Problemy pojawiają się, gdy przyjrzymy się bliżej. Grafika jest monotonna, a niektóre tekstury potrafią być rozmazane. Najwięcej kontrowersji wzbudziły jednak portrety postaci i tła w oknach dialogowych. Wyglądają one nienaturalnie, nadmiernie wygładzone, jakby przetworzone przez filtry AI bez późniejszej korekty. Efekt ten razi i psuje odbiór, odbierając oryginałowi jego charakterystyczny, "brudny" klimat.

Pod względem dźwięku jest bardzo dobrze. Twórcy oddają do dyspozycji dwie ścieżki dźwiękowe: klasyczną autorstwa Koji Hayamy oraz odświeżoną, nowoczesną wersję. Obie prezentują wysoki poziom i doskonale budują atmosferę.
Sprawdź recenzję FRONT MISSION 2: Remake >>>
WIERNOŚĆ WZGLĘDEM ORYGINAŁU
Polskie studio MegaPixel po raz kolejny bardzo wiernie przeniosło oryginał do nowych realiów. Zachowano te elementy, które były w klasycznej odsłonie. Nie znajdziemy tutaj dialogów czytanych przez aktorów. Trochę szkoda, bo mogłoby to ożywić cutscenki. Pojawiła się za to polska wersja językowa (napisy), której oryginał nie posiadał.
Ciężko grało mi się w tę odsłonę na myszy i klawiaturze. Szybko przerzuciłem się na pada i grało mi się zdecydowanie lepiej. Czasami natrafiałem na dziwne latanie kamery podczas rozglądania się po mapie, ale gorąco polecam każdemu grającemu na PC sięgnięcie po kontroler.
PODSUMOWANIE
FRONT MISSION 3: Remake to tytuł ponadczasowy. Z jednej strony oferuje wciągającą, rozgałęzioną historię i satysfakcjonujący system walki i customizacji Wanzerów. Z drugiej strony cierpi na zbyt dużą losowość w kluczowych mechanikach i nierówną, momentami wręcz brzydką oprawę graficzną.
Jest to gra stworzona z myślą o fanach oryginału i miłośnikach taktycznych jRPG, którzy przymkną oko na techniczne niedoróbki w zamian za możliwość ponownego przeżycia tej historii. Dla nowych graczy, szukających nowoczesnych i dopracowanych produkcji, powroty do Wanzera mogą okazać się rozczarowujące.
![]() | ![]() |
Sprawdź też poprzednie recenzje gier:
- Recenzja A.I.L.A. – Horror z VR’owym motywem
- Recenzja Call of Duty Black Ops 7 - Upadek popularnej serii
- Recenzja Cronos: The New Dawn – Polski Horror Pełen Inspiracji
- Recenzja Peak - Gdzie Wspinaczka i współpraca idą ze sobą w parze!
- Recenzja Tony Hawk’s Pro Skater 3+4 – Tak powinno się tworzyć remaki!





