Nowy Dreame X60 Ultra to najnowsza propozycja firmy, która często dostawała u nas wysokie noty za swoje roboty sprzątające. Nic w tym dziwnego. Są zwykle sensownie wycenione - zwłaszcza po czasie - a także po prostu funkcjonalne. Taki Dreame X50 Ultra dostał w zeszłym roku 5 gwiazdek, nawet mając ogromną cenę na start, a teraz kosztuje mniej niż nowy średniopółkowiec. Dość powiedzieć, że wiele spodziewałem się po nowej wersji.
Kup Dreame X60 Ultra:
Jeszcze bardziej inteligentny, jeszcze mocniejszy, jeszcze niższy: Dreame X60 Ultra
Jeżeli martwiło cię to, że poprzednik mierzył prawie 9 centymetrów wysokości, nawet z chowanym LiDAR-em, to ucieszysz się na pewno na wieść, że producentowi udało się odchudzić nowy model. Dreame X60 Ultra mierzy tylko 7,95 centymetrów. Poprawiona konstrukcja i chowany LiDAR sprawiają, że dojedzie w jeszcze trudniejsze miejsca. Tym bardziej że dzięki ProLeap może pokonać podwójne progi o wysokości do 8,8 centymetra. U mnie nie miał problemu z dotarciem gdziekolwiek.

Szczególną zmianą jest też zwiększona moc. Producent podkreśla, że nowy robot sięga 35000 Paskali ciśnienia ssania. Zmieniono również szczotkę: HyperStream™ Detangling DuoBrush 2.0. Jest podwójna i nie nawijają się na nią włosy. Ponoć jeszcze mniej niż przy poprzedniku.
Oczywiście moduł główny jest ruchomy, podnosi się i opuszcza, tak samo jak - w ramach Dual Flex Arm Technology - wysuwana szczotka obrotowa czy pady mopujące. Jeden z dysków się wysuwa, nawet na 4 centymetry, myjąc podłogę nawet pod meblami.

Ciekawostka? Dreame X60 Ultra ma funkcję mycia ciepłą wodą: pady utrzymują temperaturę powyżej 40 stopni Celsjusza. To pozwoli robotowi skuteczniej rozpuścić trudne brudy. Z drugiej strony brak ciepłej wody nie przeszkadza w myciu podłóg, dajmy na to, u testowanego Roborocka Qrevo Edge 2 Pro.
Zmieniono też moduł kamery na froncie. Nowy robot ma dwie kamery szerokokątne po bokach. Technologia OmniSight pozwoli mu rozpoznać i wyminąć 280 różnych obiektów. Co ważne, Dreame X60 Ultra zareaguje na przeszkodę bardzo szybko. Można mu coś rzucić prosto pod zderzak, a on to wyminie.

Ciekawsza może być technologia Proactive Light Dirt Detection. Prostymi słowami: są czujniki podczerwieni, które pozwalają, z inteligentnym algorytmom, robotowi rozpoznać zabrudzenia. Określa rodzaj, odpowiedni tryb do poradzenia sobie z brudem i nie rozsypuje go na boki, gdy jest lekki. Może też się skupić na mokrych oraz uciążliwych plamach. Ta inteligencja wykracza poza proste sprzątanie: robot też uniknie moczenia dywanu.
Autonomiczna stacja, która zachwyca
Uważam, że ta stacja jest po prostu prześliczna. Jasne, PowerDock to po prostu klocek, stojący w rogu domu. Tylko że ten ma świetne grawery, piękną kolorystykę i ciekawe akcenty. Podoba mi się, gdy producenci próbują lepiej wpasować stację robota do mieszkania. Tu jest świetnie. Najważniejsze jest jednak to, że ta stacja jest All-in-One:
- Ładuje robota
- Opróżnia go z brudów,
- Myje mu mopa w 100 stopniach Celsjusza,
- Suszy mu mopa,
- Dostarcza detergentów.

Szczególnie mi się podoba to, że jest opcja dodawania dwóch różnych detergentów. Jednego standardowego, a drugiego dedykowanego pozbywaniu się zapachów zwierząt. Moja kotka ma kilka z natury zwierzęcych nawyków i dobrze jest móc po kocich wypadkach wysłać robota do skutecznego wysprzątania okolicy.

Bardzo istotne jest też to mycie mopa w wysokiej temperaturze. To pozwala rozpuścić tłuste i lepkie plamy. Ważna sprawa, zwłaszcza po sprzątaniu kuchni. Wraz z funkcją suszenia, a także opróżniania z brudów, robot jest właściwie w pełni autonomiczny. Ważna sprawa: stacja generuje podczas pracy śmiesznie mały hałas. Te 67,6 decybela to marzenie. Dla porównania niedawno testowany MOVA P50 Ultra generuje 80,1 decybela w stacji.
Aplikacja? Chyba już nie trzeba w niej nic więcej…
Wydaje mi się, że aplikacja jest już dopracowana właściwie w pełni. Ma te najbardziej podstawowe funkcje - takie jak tworzenie harmonogramów czy ładowanie tylko w godzinach szczytu - i bardziej zaawansowane. Stworzysz tu szczegółową mapę domu, dzięki LiDAR-owi, w dodatku z estetycznymi pomieszczeniami. Możesz ją też uszczegółowić, dodając zasłony, które już nie blokują robota, czy meble.
Ustawień jest tu dostatek, można kontrolować właściwie wszystko to, co robot robi podczas pracy. Można go nawet ogłupić, pozbawiając wybranych inteligentnych innowacji. Da się zdalnie monitorować dom, są dedykowane rozwiązania dla zwierząt - chociażby robienie im zdjęć - a nawet szczegółowe określenie dywanów. Wraz z frędzlami. Do tego oczywiście tryb inteligentny lub zaawansowana kontrola w manualnym.

Podoba mi się też, że w aplikacji można podejrzeć ważne informacje, takie jak zrobione przeszkodom zdjęcie lub nawet miejsca z większym brudem, w których Dreame X60 Ultra musiał się skupić na pracy. Lepiej się chyba nie da?
Może tylko, gdyby w końcu dedykowany asystent głosowy był w języku polskim. Ostatnio na Prime Video zaatakował mnie sztuczno-inteligentny angielski lektor w niszowym propagandowym koreańskim serialu. Wydaje mi się, że wytrenowanie modeli głosowych w wielu różnych językach nie powinno być już problemem.
Test Dreame X60 Ultra: sprząta naprawdę dobrze
Nie wiem, czego się w tym momencie spodziewasz po takim odkurzaczu, jak Dreame X60 Ultra, ale nagromadzenie technologii, w połączeniu ze sporą ceną, powinno ci podpowiedzieć jedno: to bardzo dobry robot. Sam inteligentnie nawiguje po moim domu bez problemu i zbiera wszystko to, co trzeba.

Ta nawigacja jest godna pochwały. OmniSight jest dopracowywany od lat, ale w tym momencie rozpoznaje naprawdę małe i trudne przeszkody. W dodatku czujnik boczny pozwala robotowi lepiej wymijać przewody. Nawet bez tworzenia stref zakazanych, możesz mieć pewność, że ten sprzęt nie wciągnie, czego nie powinien i nie obije się o ściany lub meble. Najlepsze roboty powinny tak działać.

Doceniam to, jak pracuje na co dzień. Rozpoznaje duże skupiska zabrudzeń, takie jak błoto z moich glanów lub zaschnięte plamy na podłodze. Korzysta z informacji faktycznie dobrze, do skutecznego sprzątania domu. Bez problemu wjedzie też na dywany z długim włosiem. Nie zacina się i zwiększa swoją wydajność.
No właśnie: wydajność. Ten robot ma całkiem dobre wyniki w testach merytorycznych zbierania brudów. Na twardej podłodze przy dużych uzyskał 99,4% skuteczności, a przy małych 99,6%. Jeżeli o płaski dywan chodzi, było nieznacznie gorzej, ale 93,2% to też bardzo wysoki wynik.

To wszystko nie tylko inteligentnie, ale i cicho. Dreame X60 Ultra w najniższym trybie generuje w piku 59,3 decybela hałasu, a w najwyższym 69 decybeli. Jasne, to nie jest miotła żeby go nie słyszeć, ale z drugiej strony znacząco zwiększono wydajność. Obniżając przy tym maksymalny hałas w stosunku do poprzednika.
Dreame X60 Ultra: po prostu lepiej
Ja wiem, że to już robi się trochę nudne. Czytam komentarze pod filmami. Znowu VideoTesty dają pełną notę Dreame. Problem w tym, że nie da się inaczej. Z czystym sercem mogę powiedzieć, że to najlepszy robot sprzątający tej firmy, jaki recenzowałem. Czy widzę duże różnice w stosunku do konkurencji? W niektórych miejscach tak, ale to działa w obie strony. Dreame X60 Ultra to godny swojej ceny flagowiec. Robot, którego twórcy myśleli o praktyce, a nie marketingowych ciekawostkach.
![]() | ![]() |
Materiał powstał przy płatnej współpracy, ale nikt nie wpływał na moje opinie.




