Trzeba przyznać, że jako kociarz mogę już na starcie trochę faworyzować to urządzenie, bo pomysł jest naprawdę dobry. MOVA Puris P10 ma faktyczne rozwiązania, które ułatwiają życie w domu z kotami. To nie pierwszy raz, gdy ta firma robi coś podobnego. Ciekawostką był też robot stworzony dla kociarzy, MOVA P50 Pro Ultra. Nie wszystko jednak wypada w testowanym oczyszczaczu powietrza jednak idealnie. O wszystkim dowiesz się z recenzji.
Tutaj kupisz oczyszczacz powietrza MOVA Puris P10 w dobrej cenie:
MOVA Puris P10: oczyszczacz powietrza do domu z kotami?
Co właściwie decyduje o tym, że oczyszczacz powietrza jest stworzony dla kociarzy? Przede wszystkim jego konstrukcja. Wygląda elegancko, prawda? Ten design, taki futurystyczny, z szarościami, tworzywem imitującym drewno w kształcie dysku, z daleka widocznym kolorowym podświetleniem sygnalizującym zanieczyszczenie, materiałowymi bokami… część z tych rzeczy została wycyzelowana do domu z kotami.

Na przykład te materiałowe boki: to nakładka, którą w każdej chwili możesz zdjąć i wymienić. Jeżeli kot uzna oczyszczacz powietrza za drapak pewnie i tak będzie ok, bo producent deklaruje zwiększoną odporność tej tkaniny na uszkodzenia mechaniczne. Jeżeli jednak uda mu się coś uszkodzić, nic nie stoi na przeszkodzie, aby to wymienić.

Ta dziwna konstrukcja na górze? W zamierzeniu to ma być po prostu legowisko dla kota. Moja kotka Freja co prawda nie była nim szczególnie zainteresowana, ale umiem sobie wyobrazić sytuację, w której przypada innemu zwierzakowi do gustu.

Miłym dodatkiem jest też wymienny kabel, o zwiększonej odporności na przegryzienia, a także podwójna filtracja, która rozdziela problem z zanieczyszczeniami na te lotne i znajdujące się przy ziemi. Takie jak sierść. Najlepsze oczyszczacze powietrza powinny mieć takie rozwiązania.
Zaawansowana filtracja, ale…
No właśnie, filtracja. Jest tutaj 6-stopniowa. W dodatku jest też dość ciekawa, bo nie spotkałem się przy testach jak dotąd z takim podejściem do pozbywania się zapachów z otoczenia. Najważniejsze jest jednak to, że producent zdecydował się na dwa filtry. Ten większy, główny, a także mniejszy, znajdujący się na dole. Oczyszczacz zasysa brudy dookólnie z dołu, a co za tym idzie większość sierści, znajdującej się przy ziemi, zostaje na mniejszym filtrze.

W oczyszczaczu powietrza MOVA Puris P10 znajduje się właściwie 6 różnych filtrów:
- Bawełniany elektrostatyczny filtr wstępny,
- Warstwa redukująca amoniak,
- Warstwa wychwytująca alergeny,
- HEPA H13,
- Aktywna warstwa mineralna,
- Warstwa aktywnych minerałów.
Na starcie zirytowała mnie kwestia filtra wstępnego. Po co przerabiać działający pomysł ze stałą siatką, na wymienną bawełnianą nakładkę? To nieekologiczne i niepraktyczne. Jasne, żeby zadbać o wydajność oczyszczacza powietrza, trzeba dbać też o to, aby filtr nie był zatkany przez kurz, ale… to zajmuje 15 sekund i polega zwykle na odkurzeniu go odkurzaczem.

Z tego wszystkiego najbardziej interesuje jeszcze warstwa mineralna. Producent mówi o tym, jako o technologii Solid Alkali, ale w praktyce to sole metali alkalicznych. Redukują zapachy oraz gazy w otoczeniu i są alternatywą dla węgla aktywnego. Różnica jest taka, że aktywnie rozkładają cząsteczki, zamiast je absorbować. W praktyce są więc wydajniejsze. HEPA H13 z kolei zatrzyma najmniejsze, szkodliwe cząsteczki, takie jak PM2.5.
Producent mówi też o wsparciu promieniami UV oraz plazmą. W praktyce nie da się tego włączać czy wyłączać przy pomocy aplikacji lub z poziomu oczyszczacza.
Korzystanie z MOVA Puris P10 na co dzień i testy praktyczne
Bardzo podoba mi się design MOVA Puris P10. No może poza tym felernym pomysłem z wymiennym filtrem wstępnym, ale jego właściwie też można próbować odkurzyć. Oczyszczacz wygląda dobrze i nie jest wstyd trzymać go w mieszkaniu, koło kuwety lub drapaka na przykład. Podoba mi się też to, jak wygląda podświetlenie. Oczyszczacz już z daleka informuje o jakości powietrza, w kolorze od zielonego, przez żółty, po czerwony.

Szkoda tylko, że nie ma wyświetlacza i nie daje znać liczbami o zanieczyszczeniu. Nie da się tego też sprawdzić w aplikacji! W ogóle ta aplikacja najbardziej przydaje się głównie do zdalnego włączenia oczyszczacza. Nie zmienisz mu limitów PM2.5, nie ustawisz harmongramu, a nawet nie włączysz trybu nocnego. Tego ostatniego akurat nie ma, tak jak i czujnika światła, więc po zmroku oczyszczacz będzie rozświetlał otoczenie.
Ma za to bardzo praktyczny tryb automatyczny. W nim zareagował dość szybko na nasz standardowy test małego zanieczyszczenia, czyli dymu ze zgaszonej świeczki. Potrzebował 7 sekund, aby go wykryć i 50, aby się go pozbyć. Trzeba jednak przyznać, że niedawny test Sharp KI-TX100EU-W pokazał, że taki dym potrafi w praktyce bardzo długo zalegać. MOVA Puris P10 ma CADR na poziomie 380 m3/h, ale dookólnie zbiera dym, może to więc jest powodem dla tej różnicy.

Podoba mi się też to, że testowany oczyszczacz powietrza właściwie nie hałasuje. No dobrze, jak coś smażyłem lub lakierowałem w ostatnim czasie figurki, rozkręcał się w trybie automatycznym na wyższy poziom, ale i tak nie było bardzo głośno. W najniższym z trybów sięga do 39,4 decybela w najwyższym z kolei do 51,6 decybela.
Chcesz kupić oczyszczacz powietrza do domu z kotami? Wielu takich nie ma
Myślę, że MOVA Puris P10 jest naprawdę interesującą propozycją przede wszystkim dlatego, że nie ma wielu oczyszczaczy powietrza dedykowanych dla osób mieszkających ze zwierzakami. Okej, są konstrukcje Philipsa, Xiaomi czy Dreame, ale to relatywnie nowy kierunek dla producentów. Podoba mi się to, że MOVA faktycznie postawiła na kilka dedykowanych kotom rozwiązań.
![]() | ![]() |
Materiał powstał przy płatnej współpracy z MOVA. Nikt nie wpływał na nasze opinie.




