Powiem szczerze: test Dreame Z30 AquaCycle Pro napawał mnie na starcie optymizmem. Od lat doceniam małe AGD tej firmy. Poprzednią wersję miałem okazję sprawdzać i... wspominam to doświadczenie głównie pozytywnie. Brakowało mi przede wszystkim automatycznego mycia oraz suszenia wałka w końcówce myjącej. AquaCycle 2.0 to ma. Całość jest rozwiązana piekielnie dobrze. Z drugiej strony pojawiły się niepotrzebne zmiany w funkcji odkurzacza. Szkoda.
Kup Dreame Z30 AquaCycle Pro w dobrej cenie:
Co się zmienia? Sprawdzam AquaCycle 2.0
Na pierwszy rzut oka AquaCycle 2.0 nie różni się szczególnie od zeszłorocznej konstrukcji. Ot bardzo zwinna końcówka mopująca z nalewaną do środka wodą i dużym wałkiem myjącym podłogę oraz zbierającym suche brudy, a także rozlane płyny. Może pracować na mokro lub na sucho, zasysając tylko zabrudzenia. Diabeł tutaj jednak tkwi w szczegółach. Zmieniły się dwie duże rzeczy:
- System odseparowywania zabrudzeń,
- System mycia i suszenia wałka.

Całkowicie przearanżowano wnętrze. To teraz wyglądający na dość skomplikowany system odseparowujący suche zabrudzenia do dedykowanego koszyczka, a brudną wodę do osobnego zbiornika. Bardzo doceniam to, jak łatwo jest się wszystkiego pozbyć. Wysypywanie zabrudzeń z koszyczka do toalety, żeby nie zatkać prysznica lub umywalki, to banał. Nie jest bardzo higienicznie, ale umycie całości pod bieżącą wodą temu zaradzi.
Tu trzeba przyznać, że to ciągle dość wydajny system myjący, jak na próbę mariażu tradycyjnego odkurzacza pionowego z mopem elektrycznym. Testy pokazują jasno: zaschnięte zabrudzenia - nawet te w szczelinach - nie są dużym problemem dla AquaCycle 2.0. Trzeba trochę dłużej po nich jeździć, ale wszystko da się doczyścić.

Rozlane płyny, a nawet masło orzechowe to też żaden problem dla tej końcówki. Bardzo doceniam to, jak jest zwrotna. Już poprzednia wersja miała świetnie rozwiązane mocowanie, które pozwala na swobodny obrót w dwóch osiach. Ta na dodatek nie ma tendencji do skręcania w prawo przy położeniu i prowadzi się świetnie. Nie wszędzie się mieści, na przykład pod moim stolikiem kawowym lub sofą, bo mierzy 12 centymetrów wysokości, ale warto docenić ją za zwinność.

Jest o tyle wygodniej, że po wszystkim po prostu odstawiasz odkurzacz z końcówką na stację i klikasz przycisk rozpoczynania mycia. Nie trzeba wyjmować wałka, nie trzeba z niczym kombinować, po wszystkim opróżniasz zbiornik na brudną wodę i tyle. W dodatku sam wałek się wysuszy, powietrzem o temperaturze 70 stopni Celsjusza.
Jest przy tym trochę głośno. Za to będzie bardzo higienicznie. Żadne pleśnie czy bakterie nie powinny się namnażać na tak potraktowanym wałku. To współgra z zastosowaniem tutaj filtra HEPA H14, dzięki któremu Dreame Z30 AquaCycle Pro zatrzymuje do 99,99% najmniejszych cząsteczek.
Co z odkurzaniem? To nie ten Dreame Z30 jakiego znamy i kochamy
Myślę, że nikogo nie zdziwi fakt, że do dzisiaj darzę ogromnym sentymentem Dreame Z30, który w teście dostał maksymalną notę. To już prawie dwa lata, a ja ciągle uważam, że to bardzo dobry zestaw i w większości przemyślana konstrukcja. Przy Dreame Z30 AquaCycle Pro problem jest tylko jeden: to teoretycznie mocniejszy odkurzacz, ale odchudzony o ważne akcesoria.

Producent w zestawie daje ci wielofunkcyjną szczotkę TangleCut, elastyczną łamaną rurę, zmotoryzowana mini szczotkę, miękką szczotkę i końcówkę wielofunkcyjną. Teoretycznie tyle wystarczy, aby wygodnie sprzątać w domu. W praktyce nie rozumiem czemu nie dodano ani szczelinówki, która mogłaby sięgnąć w ciasne miejsca, ani węża przedłużającego. Były w poprzedniej wersji. Za to można dokupić te dedykowane chociażby do Dreame Z30: producent ma stale ten sam system mocowania. Akcesoria bez zasilania powinny działać świetnie.

Wszystkie akcesoria mają swoje miejsce na dedykowanej stacji. Ta jest sama w sobie bardzo stabilna, a na dodatek automatycznie ładuje odkurzacz. Muszę jednak zwrócić uwagę na to, że nie trzyma tak pewnie tych akcesoriów, jak można by od niej oczekiwać. Po założeniu chwieją się, a raz czy dwa nawet przypadkowo mi odpadały, przy wyciąganiu innej końcówki.
Małe akcesoria są dość dobrze wykonane i nie mam do nich zastrzeżeń, poza tym że uważam nieco inne za bardziej użyteczne. Dobrze, że jest mini elektroszczotka. Nieźle zbiera kocią sierść z mojej kanapy, faktycznie wyrywając ją spomiędzy włókien tapicerki.

Elektroszczotka uniwersalna to za mało? W niektórych przypadkach tak
W Dreame Z30 AquaCycle była też dodatkowa (oprócz uniwersalnej) elektroszczotka dedykowana do podłóg twardych. Tutaj mamy wielofunkcyjną. MU podstaw jest dobrze: to dość zwrotna końcówka, z podświetleniem CelesTect, które pozwoli ci lepiej zauważyć kurz na podłodze, a także systemem TangleCut, czyli ostrzami rozcinającymi potencjalnie nawijające się na wałek włosy. Do tego 310 air wattów mocy i będzie perfekcyjnie, prawda?

Pod pewnymi względami jest dobrze. Zwłaszcza na dywanach widać, że Dreame Z30 AquaCycle Pro sprząta naprawdę dobrze, skutecznie zbierając mąkę, duże zabrudzenia i włosy. Przy codziennym sprzątaniu też nie mogę na nic narzekać, zasysanie kurzu z podłogi jest oczywiście łatwe, a tryb automatyczny, wraz z pokazywaniem, jakie cząsteczki zbieram, pozwala na jeszcze wygodniejsze dokładne odkurzenie domu.

Moim głównym problemem jest śmiesznie wąski otwór na zabrudzenia. To dobrze widać przy próbach zbierania większych rzeczy. Koci żwirek, rozsypane płatki, kasza… tego typu rzeczy zbiera się powoli, celując w ten mały otworek na froncie. No chyba, że podniesiesz odkurzacz i postawisz go bezpośrednio na brudzie. Z elektroszczotką do podłóg twardych nie byłoby takich problemów, bo te produkowane przez Dreame są rozwiązane świetnie: mają odsłonięty duży miękki wałek na froncie.
Doceniam przy tym rurę Foldable Extension Pro. Można ją zginać, a co za tym idzie sięgać w nisko położone miejsca bez pełnego schylania się. To ma sens, zwłaszcza w przypadku starszych osób. Jeśli jednak wysuniesz rurę pod mebel za daleko, elektroszczotka trochę podniesie się do góry i nie zbierze tak dobrze brudów, jak by mogła.

Jak to wszystko wygląda na konkretnych liczbach podczas pracy? Odkurzacz w trybie najwyższym działa do 12 minut i 13 sekund na jednym naładowaniu z elektroszczotką. Generuje przy tym do 66 decybeli w Eco oraz 86,9 decybela w trybie turbo. To mniej więcej tyle, co motocykl. Na co dzień warto jednak korzystać z trybu automatycznego. Dreame Z30 AquaCycle Pro dobrze rozpoznaje brudy i dostosowuje moc. Zwykle jest ciszej oraz dłużej. Szkoda tylko, że nie pokazuje pozostałego czasu pracy na wyświetlaczu.
Warto sprawdzić: Świetnie wyceniony odkurzacz! TEST Gorenje NEOEXPERT
Czy Dreame Z30 AquaCycle Pro to idealny odkurzacz pionowy? Nie. Ale naprawdę dobry.
To nie jest tak, że Dreame Z30 AquaCycle Pro mnie rozczarował jako odkurzacz. Łączy w jednym, kompaktowym, systemie dwie ważne funkcjonalności: naprawdę dobrze zasysa brudy i świetnie myje podłogi. Gdyby miał więcej końcówek, to nie byłoby gdzie ich zmieścić. Są granice powiększania stacji. Nic też nie stoi na przeszkodzie, aby je dokupić. Jeżeli nie mieszkasz z kotami lub nie potrzebujesz modelu do sprzątania auta, a chcesz mieć po prostu bardzo czysto w mieszkaniu: to sprzęt dla ciebie. Dobrze radzi sobie z dywanami, z kurzem i myciem podłóg.
![]() | ![]() |
Materiał powstał przy płatnej współpracy z Dreame. Nikt nie wpływał na warstwę merytoryczną materiału.





