Dying Light - Czyli Szkoła Survivalu w Mieście Zombie

Dying Light to gra zapowiadana od ponad 2 lat i oczekiwana przez miliony graczy. W końcu jest! Czy warto było czekać? Jakie są mocne strony tego tytułu? Czy ma jakieś wady? O tym wszystkim przeczytacie w naszej recenzji. Zapraszamy!

Dying Light PC

Ocena VideoTesty.pl
GŁOSÓW

A Ty jak oceniasz?

Dziękujemy za oddanie głosu.
ZALETY
  • System natural movement
  • Świetna grafika i animacja
  • Klimat grozy!
  • Dość ciekawe misje
  • DLC Be The Zombie
WADY
  • Kosmiczne wymagania sprzętowe

Zarys fabuły

O linii fabularnej nie będę się zbytnio rozpisywał, gdyż nie chcę nikomu psuć zabawy.

Jednak muszę stwierdzić, że jest dość ciekawa i momentami zwroty akcji potrafią zaskoczyć.

Wcielamy się w człowieka o nazwisku Crane, który pracuje dla organizacji GRE.

Zostaje on wysłany do miasta Harran, które objęte zostało kwarantanną, gdy wybuchła tajemnicza epidemia zamieniająca ludzie w żywe trupy.

Organizacja wysyła swojego człowieka do Harran, aby odzyskał ważny plik, który podobno pozwoli zwalczyć zarazę.

Tak rozpoczyna się nasza przygoda. Już na początku gry zyskujemy sojuszników, a także wrogów.

Dalsza gra to wykonywanie określonych misji fabularnych, ale także swobodna eksploracja i możliwość wykonywania misji pobocznych. 

 

 

Natural Movement

System ten to nic innego jak Parkour.

Nasz postać, Crane, posiada niebywałą kondycję. Potrafi szybko biegać, daleko skakać i podciągać się.

Połączenie tych umiejętności daje możliwość płynnego przemieszczania się po terenie.

Na przykład unikać zombie możemy uciekając po dachach samochodów, przeskakując z jednego na drugi.

Kiedy nasza postać zdobędzie dodatkowe punkty doświadczenia, możemy je wydać na nowe umiejętności, które jeszcze bardziej uatrakcyjniają rozgrywkę.

Możemy wykonywać potężne wślizgi, kopać z wyskoku, a nawet odbijać się od zombie, np. aby uciec, lub dostać się na wyżej położone miejsce.

Nasza postać nie jest jednak cyborgiem i nie może wykonywać ewolucji czy biec bez końca.

Dlatego trzeba uważać na wskaźnik zmęczenia i odpoczywać w bezpiecznych rejonach. Jeśli nagle zatrzymamy się wśród zombie zdyszani, mamy marne szanse na przeżycie. Nawet za dnia zombie potrafią przytłoczyć przewagą liczebną.

Tak więc system Natural Movement to pełna swoboda i radość z poruszania się, jaką daje nam niewiele gier. Temat Parkouru poruszany był już w takich grach, jak Mirrors Edge, czy serii Assassins Creed, jednak weźmy pod uwagę, że w tamtych grach nie stajemy na przeciw hord zombie.

 Pamiętasz Dead Island? Zapraszamy na recenzję >>>

Zombie

W mieście Harran spotkamy wiele rodzajów zombie.

W ciągu dnia całymi hordami po ulicach poruszają się ospale zarażeni wirusem.

Często brakuje im kończyn i części ciała. Są dość powolni i walka z nimi nie jest wymagająca, o ile nie wpakujemy się w całą grupę.

Spotkać możemy także wielkie zombiaki, trzymające wielkie młoty, którymi bardzo mocno biją.

Ciężkie do ubicia.

Jeśli narobimy hałasu, to ściągniemy wirale, jest ich kilka typów.

Pierwszy wygląda jak wczesna faza przemiany, prawie jak człowiek. Jednak krzyczą jak opętani, aż się włos jeży i przemieszczają się bardzo szybko. Potrafią się za nami wdrapać nawet na dach. Dość niebezpieczne.

Kolejny gatunek, to goście skafandrach, z butlą gazową na plecach.

Najlepiej uderzyć w butlę i uciekać, eksplodują i mogą nas zabrać ze sobą w niebyt, a jednocześnie robią przy tym wielki hałas, przyciągając wirali "biegaczy".

Trzecim rodzajem wirala są zmutowane zombie, plujące śluzem, który odbiera nam sporo zdrowia.

Mniej więcej w ten sposób rysuje się dzienna załoga zombie.

W nocy również grasują, jednak są mało istotne. Przerażenie budzą w nas jedynie przemieńcy i nocni łowcy.

Przemieniec to kreatura bardzo silna i szybka, lepiej omijać. Jeśli jakiegoś spotkamy to dać po oczach światłem UV i jak najszybciej uciekać.

W nocy grasuje ich cała masa, przeciwnik bardzo niebezpieczny.

Prawie tak jak nocny łowca, który jest ucieleśnieniem najgorszych koszmarów.

Jeszcze silniejszy, szybszy, inteligentniejszy i bardziej groźny, niż banda przemieńców.

Nocny Łowca wykrywa nas z daleka, potrafi wykonywać ogromne skoki a na dodatek posiada macki, którymi może ofiarę pochwycić z odległości kilkunastu metrów i szybko wykończyć.

 

 

Dzień i noc

Świat w Dying Light żyje, zmienia się pogoda, nagle może zacząć padać deszcz. Również obecne są pory dnia i nocy.

Podczas dnia jesteśmy w miarę bezpieczni, jeśli na siebie uważamy i nie powodujemy dużych hałasów, które przyciągają bardziej niebezpieczne zombie.

Możemy bez pośpiechu pozwiedzać opuszczone domu i poszukać przydatnych części i pieniędzy.

Sytuacja zmienia się diametralnie kiedy zapada zmrok.

Informują nas o tym komunikaty w radiu, dostajemy wiadomość że za godzinę się ściemni i lepiej znaleźć bezpieczne schronienie, by przeczekać noc.

Jeśli tak uczynimy, to noc będzie bezstresowa. Jednak jeśli musimy wykonać jakąś misję w nocy zaczyna się prawdziwy horror.

O zmierzchu budzą się Przemieńcy i Nocni Łowcy, którzy są zabójczo groźni. Jedyny sposób na przetrwanie konfrontacji, to użycie latarki UV i ucieczka do bezpiecznego miejsca.

Tryb dnia i nocy wymusza na graczu odmienne zachowania.

Podczas dnia wdrapując się na dach jesteśmy bezpieczni przed większością zombie, nocą bezpiecznym miejscem są jedynie specjalnie oświetlone strefy.

Strefy te możemy aktywować, poprzez usunięcie z nich zombie i pozamykanie bram.

im więcej bezpiecznych stref w mieście mamy, tym lepiej dla nas. Zawsze jest gdzie się schronić i przeczekać noc.

 

 

 

 

Grafika i dźwięk

Tym razem zacznę od dźwięku, gdyż w przypadku zombie jest bardzo ważny.

Mogę śmiało stwierdzić, że oprawa dźwiękowa jest genialna. Nie wiem czy Techland do nagrywania dźwięków zatrudnił tylko konsultanta Steev`a, czy też innych umarlaków, jednak efekt jest świetny.

Jęki zombie brzmią przekonująco i groźnie, jeśli narobimy hałasu i słyszymy w oddali głośny krzyk wirali, mamy ochotę uciekać gdzie pieprz rośnie. Jeszcze gorsze są dźwięki wydawane przez nocne kreatury, czujemy się jak oglądając, a raczej uczestnicząc w prawdziwym horrorze.

 

Oprawie graficznej nie mam nic do zarzucenia. Miasto Harran to dość zróżnicowane miejsce, pełno w nim niskich budynków, lecz mamy także wysokie wieże, mosty, maszty komunikacyjne i inne atrakcje.

Jest więc co zwiedzać. Wnętrza budynków również są dość ciekawe.

Wygląda i animacja zombie jest na najwyższym poziomie. Co prawda modele zombiaków się powtarzają, jest ich zaledwie kilka, jednak widać że projektował je jakiś oderwany od rzeczywistości umysł. Oczywiście w pozytywnym znaczeniu.

Bardzo fajnie w akcji sprawdza się także parkourowy  system poruszania się, możemy nawet skakać po głowach zombie.

Dlatego jest tak jak ma być, ładnie, szczegółowo i przerażająco jednocześnie. 

 

 

Wymagania sprzętowe

Dying Light została wydana jedynie na PC i konsole nowej generacji, czyli Xbox One i Playstation 4.

Wymagania sprzętowe gry nie pozwoliły na wydanie gry na Xboxa 360 i Playstation 3, pomimo że we wczesnej fazie produkcji gra była zapowiedziana także na te platformy.

Co poszło nie tak? W międzyczasie producent przeniósł grę na najnowszą wersję silniki Chrome, co spowodowało, że moc obliczeniowa starszych konsol okazała się niewystarczająca.

A jak jest na PC? Jestem posiadaczem komputera już dość leciwego, posiada procesor Intel Core i3 2100 3.10 GHz, 8GB pamięci RAM DDR3, oraz kartę graficzną Asus Radeon HD 7790 1 GB RAM OC.

Na moim komputerze Dying Light działał w rozdzielczości Full HD i na ustawieniu "maksymalna wydajność" - czyli niskich ustawieniach, z prędkością ok 40 klatek na sekundę.

Przy zrównoważonych ustawieniach ilość klatek spadał do 25-30 klatek. Na wysokich ustawieniach nie da się grać.

Oficjalne wymagania gry widzicie powyżej.

Jaki z tego wniosek? Jeśli spełniacie minimalne wymagania, dacie radę płynnie pograć na średnich ustawieniach. Mając komputer z rubryki "zalecane" pogracie na wysokich ustawieniach. Jednak pełna płynność zapewne uzyskają jedynie posiadacze konsol, gdzie gra została odpowiednio zoptymalizowana.

Gdy Wasz komputer jest poniżej tych wymagań, da się zagrać. Lecz albo gra będzie mało płynna, albo grać będziecie z wyłączoną większością efektów graficznych.

 

 

Podsumowanie

Dying Light to bez wątpienia gra, na którą warto było czekać. Nie jest to "kolejna gra o zombie", jest to tytuł, który wprowadza powiew świeżości do gatunku.

Jedyną wadą gry są jej wygórowane wymagania sprzętowe. Wielu graczy będzie czekała modernizacja komputera, aby w pełni cieszyć się tą wspaniałą grą.

Chwalić w grze można na pewno świetną grafikę i animację zombie. System Natural Movement pozwala nam płynnie poruszać się po mieście i dostać w każde miejsce.

Dzięki systemowi rozwoju postaci uczymy się nowych trików, co czyni grę ciekawszą. Fakt ciągłego szukania i modyfikowania broni również dodaje grze emocji.

Na grę czekaliśmy kilka lat, ale efekt końcowy jest bardzo zadowalający. Polecam wszystkim fanom żywych trupów. Od redakcji Videotesty.pl gra otrzymuje specjalne wyróżnienie.

 

blog comments powered by Disqus