PODPOWIEDZI:

Jeden z najcichszych robotów na rynku - TEST Narwal Freo

Jeżeli zastanawiasz się nad zakupem robota sprzątającego pasującego do minimalistycznego domu, na pewno zainteresuje cię recenzja Narwal Freo. To pod pewnymi względami bardzo nietypowy odkurzacz automatyczny, od ludzi związanych z DJI, producentem dronów. Jest ciekawie.

Narwal Freo

Ocena VideoTesty.pl
Twoja ocena
1 GŁOSÓW
ZALETY
  • Naprawdę cichy
  • Ciekawy design
  • Wydajne mopowanie
  • Dodatkowy wyświetlacz na stacji
  • Nieźle przejeżdża przez dywany
WADY
  • Niska moc
  • Nie zawsze zbiera wszystkie brudy
  • Wysoka cena
  • Stacja nie zasysa brudów z pojemnika
  • Brak kamery do rozpoznawania małych przeszkód

Z góry warto napisać, że recenzja Narwal Freo jest dla ciebie, jeżeli nie masz w domu wielu gęstych dywanów, utrzymujesz porządek i szukasz czegoś, co cicho wysprząta dokładnie na sucho oraz mokro cały dom. To naprawdę ciekawy odkurzacz automatyczny, o obniżonym hałasie.

Narwal Freo oferta w Techwish

Nietypowa stacja dla minimalistów

Design tego robota i stacji czyszczącej jest po prostu futurystyczny. Często trafiają do mnie ładnie wyglądające odkurzacze automatyczne, ale Narwal Freo je przebija pod jednym względem. Znacznie się wyróżnia. Białe, obłe kształty stacji są dość ciekawe i stapiają się u mnie z białą ścianą. Z kolei sam pomysł na to, aby nic nie wychodziło poza jej obrys? Genialny. Nigdy więcej potykania się o wysunięty podjazd robota.

Stacja Narwal Freo na tle mieszkania

Na górze stacji kolejna nowoczesna rzecz, czyli okrągły dotykowy ekran. Pozwala włączyć kilka trybów pracy i jest właściwie dodatkowym interfejsem, który w pewnych sytuacjach może ułatwić posłanie robota do sprzątania. Z reguły i tak korzystałem jednak z telefonu, tym bardziej że tam mogę predefiniować konkretne scenariusze, ale taki wyświetlacz to bardzo nietypowy dodatek.

Sama stacja ładująca ma kilka przydatnych funkcji. Po pierwsze automatycznie napełnia wodą i czyści mopy robotowi. Po fakcie też suszy frotę na dyskach, aby zapobiec potencjalnemu rozwojowi bakterii. Wewnątrz stacji znalazło się miejsce na zbiornik z brudną i czystą wodą oraz butelkę płynu do podłóg. Nie było dostatecznie dużo miejsca na worek.

Płyn do mycia do stacji Narwal Freo

To moim zdaniem spory błąd w sprzęcie z tej półki cenowej. Oczywiście z dwojga złego wolę opróżniać pojemnik robota, zamiast czyścić mu mopy. Z drugiej strony samoopróżnianie to wygoda, do której przyzwyczaiły mnie roboty sprzątające z półki premium. Taka funkcja jest już jednak w droższym modelu Narwal Freo X Ultra.

W praktyce wodę w moim dwupokojowym, niewielkim mieszkaniu (około 40 metrów kwadratowych) musiałem wymieniać raz na 3 sprzątania. Przy typowym harmonogramie pracy robota sprzątającego, to przełoży się na wymianę raz w tygodniu. Warto częściej, żeby ograniczyć namnażanie się bakterii.

Wyświetlacz Narwal Freo a stacji czyszczącej

Ciekawostką jest to, że w sprzedaży jest akcesorium pozwalające podłączyć stację do domowego przepływu wody. Dzięki niemu pod względem mopowania stanie się praktycznie bezobsługowa. Działa tak, jak pralka: gdy potrzeba napełnia zbiornik czystą wodą i odsysa brudną do ścieków.

Co musisz wiedzieć o Narwal Freo?

Tyle o stacji, to niewątpliwie ważny element zakupu, ale sam robot może być nawet bardziej istotną sprawą. Narwal Freo jest na pierwszy rzut oka dość typowy. Okrągły, z wieżyczką LIDAR na górze, o ciśnieniu ssania 3000 paskali i z funkcją mopowania. Co prawda nie pokona najlepszych sprzętów w rankingach odkurzaczy automatycznych, ale jest interesujący. Ciekawostką jest właśnie mopowanie, bo zastosowano tu nie tyle dyski, co pady o specjalnym trójkątnym kształcie.

Teoretycznie dzięki temu mogą lepiej dojeżdżać do krawędzi. Co istotne, Narwal Freo ma tryb krawędziowy. W nim z wybraną częstotliwością będzie się obracał w trakcie pracy, aby dokładniej doczyścić mopami krawędzie pod ścianami. Robot automatycznie mopuje kafelki oraz panele na mokro, jednocześnie odkurzając lub nie. W zależności od trybu.

Mopy Narwal Freo widziane od góry

Narwal Freo podnosi też mopy na wysokość 7 milimetrów. To dostatecznie dużo do niskich dywanów i wykładzin, ale przy wyższych może nie wystarczyć. Robot w większości przypadków co prawda nie klinował się na moim dywanach typu shaggy (parę razy się zdarzyło), ale zawsze zostawiał na nich wilgotny ślad.

Narwal Freo na dywanie typu shaggy

W niektórych przypadkach pojawiały się też inne problemy. Na przykład wtedy, gdy robot kursował w pobliżu szafek kuchennych. Prawdopodobnie przez wzgląd na LIDAR, który znajduje się na ich wysokości. Robot nie wjeżdża dostatecznie blisko.

Nie ma tu kamery rozpoznającej przeszkody na wprost robota, przy podłodze. Jest za to przedni sensor. Trzeba przyznać, że Narwal Freo nie obija się o meble, ale czujnik ewidentnie nie jest dość precyzyjny.

Narwal Freo nie dojeżdża do końca w kuchni na kafelkach

To przekłada się z kolei na problemy w wymijaniu małych przeszkód. No dobra, tak naprawdę Narwal Freo w ogóle nie potrafi zauważyć ani kabli, ani misek zwierzęcych, ani sznurówek. Całego zestawu rzeczy, które w moim domu od czasu do czasu znajdują się na podłodze, bo mieszkam z dwoma kotami. Warto to rozważyć przed zakupem.

Aplikacja Narwal Freo, czyli poboczna, ale ważna sprawa

Ważna jest też aplikacja. Producent stworzył dedykowaną, co już jest sporym plusem w stosunku do modeli korzystających z jednej platformy dla wielu różnych marek, takiej jak Tuya. Pod kątem estetycznym muszę przyznać, że aplikacja Narwal Freo kojarzy mi się na przykład z tą iRobota lub Dysona. Jest stosunkowo prosta i spójna.

Mapowanie przy pierwszym uruchomieniu Narwal Freo, widoczne na telefonie

Jest praktycznie w pełni przetłumaczona, nawiasem mówiąc ekran na bazie też ma niedługo być po polsku. Nie wszystkie tłumaczenia są w pełni jasne, widać że posiłkowano się automatycznymi translatorami.

Z drugiej strony jest tu prawie wszystko to, czego potrzeba. Możesz tworzyć scenariusze, możesz je podporządkowywać pod harmonogramy, możesz sprzątać poszczególne pokoje i obszary, zmieniać nazwy pomieszczeń oraz tworzyć strefy z zakazem odkurzania lub mopowania.

Mężczyzna ustala harmonogram Narwal Freo w aplikacji

Brakuje mi możliwości rozstawiania mebli po domu. Jest funkcja mapy 3D, to byłoby więc oczywistym następstwem. Wtedy można by wysłać robota tylko pod blat kuchenny, po gotowaniu, lub sofę po imprezie. Robot nie odzywa się sam, gdy utknie. Może to i dobrze, bo aplikacja o tym daje znać i w niej można sprawdzić, gdzie się znajduje.

Jak Narwal Freo sprząta?

Najwyższa pora przejść do tego, jak Narwal Freo sprząta. Na wstępie trzeba powiedzieć jedno: odkurza w sam raz. Te 3000 paskali jak najbardziej wystarczy na twarde podłogi. Robot bez trudu zasysa małe i duże brudy. Dodatkowe szczotki boczne wymiatają je z krawędzi, więc przy odpowiedniej liczbie przejazdów posprząta dom na błysk.

Narwal Freo przy sprzątaiu, na tle gitar

Zwykle puszczałem robota do pracy w trybie Freo. W nim robot sprząta tak długo, aż będzie czysto. To zauważalne. Moje mieszkanie sprzątał zwykle ponad godzinę. Nawet nie dlatego, że jest jakoś szczególnie brudne w miejscach, do których ma dostęp. Po prostu skupia się na wykonywaniu zadania.

Zauważyłem, że całkiem nieźle jeździ po dywanach. Z reguły od razu po wjeździe na ten typu shaggy, większość odkurzaczy przestaje działać. Klinują im się rolki.  To dlatego, że mają tendencję do odkurzania takich nawierzchni, niezależnie od długości włosia.

Narwal Freo przy odkurzaniu na płaskim dywanie

Narwal Freo automatycznie ustalił, gdzie znajduje się dywan, a domyślne ustawienie w aplikacji sprawiło, że tylko przez niego przejeżdżał.

Można też ustalić w aplikacji, dla każdego dywanu, zwiększenie mocy, omijanie lub czyszczenie w ten sam sposób co podłogę. Na dywanie typu shaggy raz czy dwa się zaklinował, ale to też kwestia nieidealnego określenia jego zakresu. To da się ręcznie dostosować w aplikacji.

Narwal Freo zmywa błoto z jasnych paneli

Jak wygląda odkurzanie płaskiego dywanu o ciasnym splocie? Przede wszystkim tego typu dywaniki Narwal Freo raczej przesuwa, o ile ich odpowiednio nie zabezpieczysz. Poza tym w trybie Freo Mind odpowiednio rozpoznaje powierzchnię i podnosi mopy. Niestety robotowi nie udało się za pierwszym przejazdem wyczyścić całego brudu. Puściłem go dodatkowo parę razy manualnie, ale ostatecznie zostało trochę liści yerby na dywanie.

Narwal Freo odkurza przy ciemnych firanach

Jeżeli o mopowanie chodzi, to tutaj też nie mam żadnych zarzutów. Trójkątne nakładki mopujące skutecznie polerują podłogi. Pozbyły się bez problemu, co prawda przy kilku przejazdach, plam z błota. Co ważne, można zmieniać częstotliwość według obszaru, z jaką robot wraca do stacji, aby wyczyścić mopa. W trybie Freo Mind korzysta z technologii DirtSense, aby w stacji wykryć poziom zabrudzenia nakładek mopujących i sprzątać dom, dopóki nie będzie czysto.

Ostatnią istotną kwestią jest hałas. Przy pierwszym sprzątaniu byłem bardzo zaskoczony tym, jak cichy jest Narwal Freo. W trybie cichym i normalnym trzyma się około 60 - 62 decybeli hałasu. W trybie silnym, czyli najmocniejszym, sięga już około 65 - 66 decybeli. 

Narwal Freo w trybie silnym na kafelkach, decybelomierz skierowany na robota wskazuje około 65 decybeli

To śmiesznie mało. Dla porównania niedawno testowany Ecovacs X2 Omni sięga przy najwyższym trybie do 91 decybeli hałasu. Co prawda generuje 8000 a nie 3000 paskali ciśnienia, ale i w cichym był głośniejszy niż Narwal Freo w trybie silnym.

Narwal Freo, czyli cichy odkurzacz automatyczny

Podsumowując, to interesujący odkurzacz automatyczny. Narwal Freo wyróżnia się przede wszystkim niskim hałasem. Warto na to zwrócić uwagę, bo nie zawsze będzie pracował wtedy, gdy nas nie ma w domu. W dodatku ma kilka specyficznych rozwiązań konstrukcyjnych, które mogą się okazać bardzo przydatne w twoim domu. Szkoda, że nie jest bardziej autonomiczny i cena jest dość spora, ale zobaczymy, co przyjdzie z kolejnymi sprzętami tego producenta.

4 dla Narwal FreoKultura pracy Narwal Freo

Materiał powstał przy płatnej współpracy z Techwish.

blog comments powered by Disqus
Jeden z najcichszych robotów na rynku - TEST Narwal Freo