Producent postawił tu na skok wydajności i to niemały. Przede wszystkim zyskaliśmy pokaźną moc ssania, a także znacznie wyższe temperatury podczas mopowania oraz mycia pada gąsienicowego. Samo mapowanie nie jest już realizowane w technologii 2D. Zamiast tego, skanowanie pomieszczeń odbywa się przy użyciu 3D TrueView z niemałym wsparciem sztucznej inteligencji. Całość dopełnia pojemniejszy akumulator. Brzmi jak ideał? Owszem, ale sprawdźmy, jak robot poradził sobie w zderzeniu z codziennymi obowiązkami.
Narwal Flow 2: Zestaw i stacja ładująca
Zestaw sprzedażowy jest dokładnie tym, czego oczekiwałbym od sprzętu z tej półki cenowej. Oprócz samego robota sprzątającego i stacji ładującej, a w zasadzie dokującej, w kartonie znajdziemy przewód zasilający, szczotkę boczną, zapasowy worek na kurz, a także przydatne dodatki, jak środek czyszczący (detergent) oraz filtr. To w zupełności wystarcza do korzystania z możliwości urządzenia.

Stacja, która jest jednocześnie bazą ładującą i czyszczącą, to spora konstrukcja o słusznych rozmiarach. Pamiętajcie, że - jak każdy sprzęt tego typu - potrzebuje nieco wolnej przestrzeni po bokach i na tyle. Mimo rozmiarów bryła ta jest estetyczna i nowoczesna. Bez problemu wkomponowałem ją w moje wnętrze. Uwagę zwraca zintegrowany pasek z oświetleniem LED na dole, który sygnalizuje stan pracy urządzenia.
> Bądź na bieżąco i zobacz Najnowsze Wiadomości <
Na górze stacji znajdziemy pojemniki na wodę czystą i brudną. Co ciekawe, są one mocno zatrzaśnięte. Trzeba użyć odrobiny siły, by je wysunąć, ale biorę to za plus. W przeszłości zdarzało mi się przypadkowo rozlać wodę przy luźniej spasowanych konstrukcjach. Tuż pod pojemnikami kryje się worek na kurz oraz zbiornik na detergent o pojemności 130 ml.
Gąsienicowy mop i sprawne odkurzanie w praktyce
Każdy z nas ma w sobie pierwiastek próżności, ja również. Dlatego też doceniam smaczki konstrukcyjne i ogólne walory stylistyczne robotów sprzątających. Narwal Flow 2 po prostu może się podobać. Plastiki nie trzeszczą, sprzęt nie wydaje z siebie dziwnych dźwięków, a jakość wykonania stoi na wysokim poziomie. Faktem jest natomiast to, że najistotniejsze kryje się pod spodem.

Narwal kładzie nacisk na funkcje mopowania. Czynność ta nie jest realizowana przy użyciu klasycznych obrotowych padów, lecz przez konstrukcję gąsienicową. Dociska ona mop do podłoża z siłą 12 N. Mam w domu energicznego 6-latka i maltańczyka, który “dekoruje” podłogi mokrymi łapkami, więc - jak łatwo zgadnąć - oznacza to ciągłą walkę z zaschniętymi plamami po napojach czy błocie z ogródka. Narwal radzi sobie z tym wzorowo, na co wpływ ma kilka czynników.
Woda do mycia podgrzewana jest tu do 60 stopni Celsjusza i większość zabrudzeń, jeśli nie wszystkie, znikają już po pierwszym przejeździe mopa przez pomieszczenia. Jeden cykl? Tak, a to nie takie oczywiste. Ma to swoją cenę - robot dość często wraca do stacji, by umyć mop w gorącej wodzie.

Jeśli chodzi o odkurzanie, mamy do dyspozycji moc ssącą na poziomie 31 000 Pa. Taka siła bez problemu wciąga rozsypaną kawę czy piasek, z łatwością wyciągając brud nawet z dywanów. O brak wplątanych włosów dbają specjalna szczotka rolkowa i antysplątaniowa szczotka boczna.
Nawigacja 3D TrueView i potężna bateria 7000 mAh
Słowo “gracja” w przypadku robota sprzątającego brzmi niecodziennie, ale świetnie oddaje to, jak porusza się on po domu. To zasługa technologii 3D TrueView, która zastąpiłą wcześniejsze rozwiązanie 2D. Swoje robi też sensor LiDAR, podwójna kamerka RGB i światło strukturalne, które wspierają dokładność.
W efekcie Narwal Flow 2 zgrabnie omija kable, zabawki i nie wciąga firanek, co bywa bolączką wielu innych sprzętów. Również tryb wykrywania zwierząt funkcjonuje bezbłędnie, a przynajmniej na to wskazują przygody z moim maltańczykiem. Oprogramowanie samo dobiera parametry sprzątania w oparciu o zastane warunki, ale ja doceniam coś jeszcze. Mowa o kulturze pracy. Robot generuje maksymalnie 56 dB głośności, a to oznacza, że podczas jego pracy byłem w stanie komfortowo oglądać serial.

Za zasilanie odpowiada akumulator o pojemności 7000 mAh. W teorii daje nam to do 240 minut pracy. W praktyce? Sprzątnięcie 80 metrów kwadratowych to dla niego zaledwie rozgrzewka. Przy praktycznym teście głębokie czyszczenie z użyciem gorącej wody na panelach i kafelkach - robot pracował nieprzerwanie przez 95 minut, zostawiając sobie spory zapas energii.
Podsumujmy kluczowe cechy
Narwal Flow 2 to bez wątpienia sprzęt z wyższej półki. Do atutów należy zaliczyć potężną moc ssania - 31 tys. Pa, gąsienicowy system mopowania z podgrzewaniem wody do 60 stopni, a także inteligentna nawigacja 3D omijającą przeszkody.

Czy ma wady? Z racji swoich gabarytów (nieco poniżej 9,5 cm wysokości) nie wjedzie pod niektóre, bardzo niskie mebel, a pojedyncza szczotka boczna czasami musi poprawić przejazd w celu usunięcia kurzu z narożników. Bądźmy jednak szczerzy - to bolączki całej kategorii autonomicznych odkurzaczy, a nie konkretnego modelu.
Jeśli szukacie bezobsługowego asystenta sprzątania, który faktycznie umyje, a nie tylko przetrze podłogę - będziecie ukontentowani.


