PODPOWIEDZI:

Recenzja Nothing Phone (1) - Czy to iPhone na Androidzie?

Carl Pei próbuje być wizjonerem branży mobilnej. Raz udało mu się z OnePlusem, teraz chce spróbować sił pod marką Nothing. Nothing Phone (1) w rezultacie może stać się ofiarą własnego wizerunku. Czy to faktycznie wybawca dla rynku pełnego "nudnych" smartfonów, czy może marketingowa wydmuszka?

Nothing Phone (1)

Ocena VideoTesty.pl
Twoja ocena
2 GŁOSÓW
ZALETY
  • Wykonanie!
  • Ekran
  • Głośniki
  • Bateria i indukcja
  • Haptyka
  • Interfejs Glyph...
WADY
  • ...i jego zmarnowany potencjał
  • Nierówne zdjęcia i filmy
  • Pustka w systemie
  • Problemy z rozmowami i (niemal) brak 5G

Telefon Nothing zyskał nieprzyzwoitą ilość rozgłosu jak na urządzenie ze średniej wyższej półki. Na pewno pomógł w tym wygląd urządzenia oraz oszczędna dystrybucja faktów na temat specyfikacji. Nie bez znaczenia jest też fakt, że dla wielu ten rok w świecie smartfonów jest nieco rozczarowujący. W obliczu małych przełomów specyfikacyjnych Nothing Phone (1) ma (nomen omen) rzucić światło na to, czego oczekujemy od smartfonów i dostarczyć to w rozsądnej cenie. Czy to się udaje?

Sprawdź aktualną cenę Nothing Phone (1):

Wariant 8/256 GBWariant 12/256 GB
CzarnyNothing Phone (1) 8/128 GB oferta dla ciebie ceneo.plNothing Phone (1) 12/256 GB oferta dla ciebie ceneo.pl
BiałyNothing Phone (1) 8/256 GB biały oferta dla ciebie ceneo.plNothing Phone (1) 12/256 GB biały oferta dla ciebie ceneo.pl

Testowany egzemplarz ma 8 GB RAM-u oraz 128 GB pamięci (107 GB zostaje dla użytkownika).

Interfejs GLyph - 900 diod robi robotę?

To najbardziej błyskotliwy przejaw designu zaproponowanego przez specjalistów z Nothing. Nazwany przez producenta Glyph to zespół diod na obudowie ułożonych w nieoczywiste kształty oraz kilka funkcji, które wykorzystują ich potencjał. Nie jestem przekonany jednak, by odkryto w tym aspekcie wszystkie karty. 

Tył Nothing Phone (1) iluminuje blisko 900 diod

W ustawieniach Glyph Interface możemy całkowicie wyłączyć podświetlanie się telefonu, jak i wyregulować jasność, z jaką otrzymamy sygnały. Najważniejsze jest jednak ustawianie podświetlenia zarówno dla powiadomień, jak i rozmów telefonicznych. 

Co ważne, możemy ustawić inny efekt wizualny dla każdego kontaktu dzwoniącego do nas, jak i do powiadomień z każdej aplikacji, a także ustawić inny efekt do każdego z rodzajów powiadomień w obrębie tej aplikacji. Przykładowo inny sygnał świetlny otrzymamy na wiadomość prywatną na Slacku, a inny na wiadomość na kanałach ogólnych.

Ustawienia interfejsu Glyph

Wykorzystamy zarówno gotowe wzorce świetlne, jak i te, które oprogramowanie wygeneruje na bazie dźwięków, które wgraliśmy do bazy. Niestety, nie dopasujemy samodzielnie migotania do wgranego przez nas utworu. Czasem z tego powodu przy dzwonku nie otrzymujemy w ogóle sygnałów świetlnych. Zdarza się to, gdy amplituda dźwięków w odgłosie nie jest wystarczająco duża. 

Flip to Glyph to funkcja wyciszenia z włączonym podświetleniem

Przydatną funkcją może być Flip to Glyph. Po odwróceniu urządzenia plecami do góry zamigocze do nas dwukrotnie. Wtedy powiadomienia będą bezdźwięczne, a informację o nich otrzymamy jedynie jako podświetlenie tyłu. 

Predefiniowane dźwięki i efekty podświetlenia Glyph

Zastosowanie dla podświetlenia znajdziemy również w aplikacji aparatu. Całość, w teorii, ma zastąpić lampę błyskową. W praktyce światła powstałego w ten sposób jest niewiele i już lepiej postawić na tryb nocny albo flesz, chyba że fotografujemy coś z bardzo bliskiej odległości.

Bardziej przydatna jest niewielka czerwona dioda migająca przy nagrywaniu (zarówno z przedniej, jak i z tylnych kamer). Za zbędny dodatek uważam też podświetlenie w momencie aktywacji Asystenta Google. 

Ładowanie Nothing Phone (1) uruchomi podświetlenie

To, czego brakuje mi w tym rozwiązaniu, to większej personalizacji. Aż prosi się o narzędzie, które pozwoliłoby samodzielnie tworzyć wzory i sekwencje podświetlenia. Ponadto podświetlenie mogłoby się aktywować przy uruchomieniu wybranych aplikacji lub jako zwykły przełącznik z panelu kontrolnego. Glyph ma sporo niewykorzystanego potencjału i pozostaje liczyć na aktualizacje.

Jakość wykonania Nothing Phone (1) jest bez zarzutu

Jeszcze przed testami smartfonów obstawiałem, że to w tym aspekcie Nothing przyłoży się najmocniej. I nie myliłem się. W dotyku Nothing Phone (1) sprawia wrażenie znacznie droższego urządzenia. Producent postawił na metalowe, przyjemne w dotyku i niezbierające mikrorys (przynajmniej na razie) ramki. Na nich znajdują się duże przyciski o przyjemnym, precyzyjnym kliku oraz przeszycia antenowe.

Slot na dwie karty Nano SIM zabezpieczono gumką

Slot na dwie karty Nano SIM ulokowano w dolnej części telefonu, zaraz obok portu USB-C i maskownicy głośnika. Choć zabezpieczono go gumką, smartfon oferuje wodoodporność zgodnie ze standardem IP53. Szkoda, bo przy IP67 byłby bardziej kompletnym rozwiązaniem. Podobnie, do pełni szczęścia brakuje mniejszych pasów dookoła ekranu. Jasne, te są symetryczne, niemniej przez to nie należą do najestetyczniejszych. Podobnie niemała wyspa aparatu w lewym górnym rogu. 

Nothing Phone (1) zabezpieczono szkłem z tyłu

To, co jednak ma przyciągać do Nothing, to jego tył. Skonstruowany ciekawie, bo opierający się na przezroczystej tafli szkła. Ta o dziwo nie gromadzi aż tak zauważalnie odcisków palców ani rys, mimo tego kilka razy dziennie będziecie ją przecierać. Przede wszystkim sprawia wrażenie solidnej. Jedyny niepokój wzbudza szczelina między szkłem a ramką, do której przedostają się mikroelementy brudu

Duży przycisk blokowania ułatwia klik

Design Nothing Phone (1) może przypaść wam do gustu albo was odtrącić. Na pewno widać w nim pomieszanie trendów nowszych i starszych iPhone'ów, jednak charakterystyczny tył sprawia, że jest to smartfon jak żaden inny. A przy wadze 193,5 gramów i dużej szerokości (75,8 mm) zaskakująco pewnie trzyma się go w dłoni. Nie wiem, jaka magia została tu wykonana, ale nie miałem problemów z dosięganiem do góry ekranu. Podejrzewam dobre wyważenie elementów. 

Tak czy inaczej, jeśli poszukujecie dobrze wykonanego smartfona, Nothing Phone (1) jest jednym z nich.

Ekran Nothing Phone (1)

Zajrzyjmy pod maskę matrycy, którą zaimplementowano w Nothing Phone (1):

  • Rozmiar: 6,55 cala.
  • Technologia: OLED.
  • Rozdzielczość: 2400 x 1080 pikseli.
  • Zagęszczenie pikseli na cal: 402.
  • Częstotliwość odświeżania: Do 120 Hz.
  • HDR: Tak.

Nothing postarało się na mocne 4+. Ekran jest na tyle dobry, by na niego nie narzekać, a jednocześnie nie wyznacza nowych standardów w żadnej z dziedzin. Jasność maksymalna wystarcza do czytania treści w słoneczny dzień, choć raczej nie do przeczytania książki ze względu na sporą refleksyjność. Z kolei jasność minimalna objawia się różowieniem białych czcionek przy przewijaniu. Na szczęście obraz przy niskiej jasności nie migocze. 

Ustawienia ekranu Nothing Phone (1)

Pod względem wyświetlania obrazu nie mogę przyczepić się do Nothing. Kolory faktycznie są żywe, a kąty widzenia zdecydowanie powyżej średniej. Nie doszukałem się na obrazie żadnych artefaktów. Nikogo nie powinna zaskakiwać też głęboka czerń. Szkoda, że ilość ustawień nie pozwala na zaawansowaną personalizację wyświetlanego obrazu. Zmienimy tylko jego temperaturę barwową niezbyt precyzyjnym suwakiem oraz nasycenie (które też nie będzie przesadnie okazałe).

To jedyne opcje zmiany parametrów obrazu

Producent nie pozwala ustawić stałych 120 Hz, zamiast tego daje opcję adaptacyjnego odświeżania. Działa zadowalająco - w obrębie systemu trudno o moment zamyślenia, a efekt utrzymuje się także w aplikacjach zewnętrznych. Bardziej zmartwiły mnie problemy z wyświetlaniem materiałów w HDR (na pewno na Youtube i Amazon Prime). Niejednokrotnie video najpierw działało w podwyższonej rozdzielczości, by potem wrócić do 480p bez aktywnego HDR-u. Obstawiam problemy z DRM Widevine L1. 

Dźwięk i wibracje - tu Nothing Phone (1) błyszczy

Nothing Phone (1) nie ma gniazda słuchawkowego i pewnie nie zaskoczyło to tych, którzy wiedzą o istnieniu Nothing Ear (1).

Oferuje za to podwójne, niesymetryczne głośniki. To bardzo solidny zestaw stereo, który przede wszystkim stawia na czystość. Nie znajdziemy tu zbyt głębokiego basu, za to postawiono na klarowność dźwięku i jego sprawne dostarczanie bez opóźnienia. Na pewno nie jest to też najgłośniejsze stereo, ale wystarczająco głośne do codziennego użytku. Imprezy z nim nie rozkręcimy, ale za to dialogi przy oglądaniu filmów będą dobrze wypunktowane. Asymetria w proporcjach 55/45 nie sprawia tu kłopotu.

Słuchanie muzyki przez YT Music to dość podstawowe doświadczenie

Bezprzewodowe przesyłanie dźwięku to także dobre doświadczenie na Nothing Phone (1). Nie zachodzi tu wiele opóźnień czy przerw. Jedynie dwukrotnie zdarzył się nieprzyjemny efekt (testowałem na Sony WF-C500 oraz Bowers&Wilkins; PX7). Zasięg niejednokrotnie przekraczał deklarowane w Bluetooth 5.2 10 metrów. Sporym minusem jest jednak brak equalizera w systemie

Widać, że Nothing stawia na aspekty, które trudno będzie dostrzec w porównywarce smartfonów. Wśród nich wibracje, które są powyżej przeciętnej w tej klasie cenowej. Jasne, silnik nie należy do cichych, ale czuć pod palcem każde kliknięcie i zostaje mu nadana odpowiednia moc (niestety tej nie wyregulujemy). Jedynym mankamentem są zdarzające się opóźnienia w wibrowaniu podczas pisania na klawiaturze. To coś, co może rozwiązać aktualizacja.

Wydajność Nothing Phone (1) - Czy da się z nią żyć?

Przed premierą Nothing było krytykowane ze względu na wybór procesora. Spodziewano się czegoś mocniejszego na papierze niż Snapdragon 778G+. Czy jednak jest się o co martwić?

  • Procesor: Qualcomm Snapdragon 778G+ 6nm.
  • Rdzenie: 1x 2,5 GHz Cortex A78, 3x 2,4 GHz Cortex A78, 4x 1,8 GHz Kryo 680.
  • Układ graficzny: Adreno 642L.
  • RAM: 8 GB (dostępna wersja 12 GB) LPDDR5.
  • ROM: 128 GB UFS 3.1 (dostępna wersja 256 GB) UFS 3.1.

Dotarliśmy do takiego momentu na rynku smartfonów, że wcale nie potrzebujemy najmocniejszego procesora, nawet gdy wydajemy dużo pieniędzy na smartfon. Zapas mocy, jaki zapewnia Snapdragon 778G+, sprawia, że Nothing Phone (1) dobrze radzi sobie z codziennymi zadaniami. Kultura pracy urządzenia jest na wysokim poziomie, a nawet jeśli sprzęt się nagrzewa (co zdarza się podczas gier i korzystania z 5G), to ciepło rozchodzi się równomiernie po ramkach. 

Wyniki wydajności Nothing Phone (1)
Nothing Phone (1) - Wynik w Antutu BenchmarkNothing Phone (1) - wynik w benchmarku 3D Mark Wild LifeNothing Phone (1) - wynik w 3D Mark Wild Life ExtremeNothing Phone (1) - Geekbench 4Geekbench 5 - wynik Nothing Phone (1)Wynik Nothing Phone (1) w AndrobenchWynik Nothing Phone (1) w Disk Speed Test
Antutu Benchmark v9Wild Life - 3D MarkWild Life Extreme - 3D MarkGeekbench 4Geekbench 5AndrobenchDisk Speed Test

Tylko że Nothing Phone (1) nie należy do demonów prędkości. Animacje nie są tutaj dopieszczone do perfekcji, podobnie jak przełączanie się między aplikacjami. Przy pierwszym podejściu do szybkiego przerzucania się między kilkoma programami telefon musi je "odmrozić", co trwa z około sekundę. Na samo uruchomienie aplikacji czekamy porównywalną ilość czasu co w propozycjach ze Snapdragonem 870, więc ostatecznie nie jest to słaby rezultat, ale też i Nothing Phone (1) w tym aspekcie nie błyszczy.

Brak narzędzia do personalizacji rozgrywki w Nothing Phone (1) uwiera

Jest jednak pewien aspekt, który wypadałoby w Nothing Phone (1) rozwinąć. Brak narzędzia do gier daje się we znaki, gdy bombardują nas powiadomienia lub nie możemy ustawić stałej jasności szybkim kliknięciem. Nie zmienimy też bezpośrednio trybu wydajności. Jasne, część tych opcji jest w systemie, ale wymagają ustawiania tego w każdej aplikacji z osobna i bez podglądu rozgrywki. W porównaniu do konkurencji wypada to blado.

System Nothing OS, czyli czysty Android, ale...

Oficjalnie Nothing nazwała swoją implementację Androida Nothing OS. Zupełnie szczerze powiem wam, że nie ma to większego sensu. To czysty Android 12 z poprawkami z czerwca i niewielkimi zmianami wizualnymi od Nothing.

System dostał już trzy pomniejsze aktualizacje (jedna z nich miała dodać HDR 10+, ale jego implementacja pozostawia wiele do życzenia), a Nothing obiecuje wsparcie aktualizacjami systemu przez 3 lata i poprawkami bezpieczeństwa przez 4 lata.

Domyślnie system nie wyświetla treści na wygaszonym ekranie. Always-On Display istnieje, ale w bardzo ograniczonej formie - po znalezieniu go w ustawieniach ekranu blokady nie dostajemy żadnego motywu czy wzoru, a jedynie charakterystyczny zegar. 

Tak wygląda Always-On Display. Nie dodamy tu więcej detali, bo ich nie ma

Ekran odblokujemy biometrycznie za pomocą czytnika linii papilarnych oraz rozpoznawania twarzy. Jak na optyczny czytnik pod ekranem ten z Nothing Phone (1) jest zaskakująco szybki i responsywny. Radzi sobie nawet z odkształconym kciukiem. Gorzej wygląda odblokowywanie twarzą - tutaj kamera po prostu działa wolno, a w dodatku nieszczególnie dobrze pod kątami innymi niż prosty.

Czytnik linii papilarnych w ekranie i brak czcionki po polsku

Na pulpicie możemy zmienić układ ikon jedynie na 4x4 lub 5x5. Nie zmienimy też wiodących kolorów na dowolny zestaw - wykorzystamy 4 gotowe kolory lub 4 dopasowane do tapety. Producent dorzucił kilka widżetów pogodowych i z zegarkami, ale nie zaimplementował nawet aplikacji pogody czy narzędzia do nagrywania ekranu!

Wygląd interfejsu w znacznej mierze przypomina czystego Androida

System ma także widżet, który ma łączyć się z naszym portfelem blockchain, by wyświetlać NFT. Jako że idea NFT w obecnej formie wyrządza więcej krzywdy środowisku niż pożytku, nie przetestowałem tego elementu. Jeśli jednak z jakiegoś powodu taki widżet o wymiarze 2x2 was interesuje, będziecie potrzebowali aplikacji - łącznika do portfela.

Dyktafon w Nothing Phone (1)

Producent opiera się na aplikacjach dostarczanych przez Google. Jedynymi programami, które zaprojektowało Nothing, to aplikacja aparatu oraz dyktafon. Ten warto docenić, bo współtworzone przez Teenage Engennering rozwiązanie pozwala inaczej rejestrować dźwięk dla większej grupy lub indywidualnie. Może też redukować szum, co słychać w końcowym nagraniu, ale efekt i tak jest zadowalający. Nagrania odsłuchacie w przyspieszeniu lub spowolnieniu.


Przeczytaj inne recenzje:


Podczas korzystania z Nothing Phone (1) spotkały mnie następujące usterki:

  • Symbol cofania widoczny podczas korzystania z gestów nie znikał z ekranu m.in. podczas korzystania z Youtube.
  • Aplikacja otworzyła się jedynie w oknie pop-up, reszta ekranu była czarna (Youtube i Mapy Google).
  • Detekcja dotyku wyłączała się podczas zwykłego korzystania z systemu na co najmniej kilka sekund.
  • Gesty wyłączały się podczas zwykłego korzystania z systemu.
  • W słoneczny dzień nie wyświetlała się treść ekranu. Smartfon był gorący, ponadto nie dało się zmniejszyć głośności.
  • Zegar ekranu blokady w ustawieniach stylu wygląda inaczej niż faktyczny na ekranie blokady.

To sporo błędów, nawet jeśli uwzględnimy, że mowa o nowicjuszu. Trzeba też wspomnieć o braku polskich znakach w foncie Nothing, który pojawia się w ustawieniach. Mamy 2022 rok i taka sytuacja jest w najlepszym przypadku śmieszna, ale mi do śmiechu nie było. Zwłaszcza że ten prawie nagi system pożera 21 GB ze 128 GB, które otrzymujemy na start.

Wygląd panelu powiadomień

Dodajmy do tego nienajlepszą optymalizację korzystania i wychodzi nam przepis na rozczarowujące działanie. Pod tym względem Nothing Phone (1) ma sporo do nadrobienia, by zasłużyć na miejsce w rankingu smartfonów

Moduły łączności w Nothing Phone (1)

Nothing Phone (1) na pewno nie idzie po rekord w zakresie modułów łączności. Znajdziemy w nim Dual SIM, ale bez karty pamięci. Nie narzekałem zarówno na działanie NFC, jak i Bluetooth w standardzie 5.2. 

Połączenie z siecią komórkową, Wi-Fi i hotspotem kontrolujemy z jednego miejsca

Zaskakująco słabo wypadły rozmowy w trybie głośnomówiącym. Rozmówcy skarżyli się na przerywanie wypowiedzi, gdy telefon leżał na płaskiej powierzchni. Z drugiej strony nie ma żadnych problemów ze słyszeniem rozmówców. Domyślnie telefon ma ustawiony wysoki priorytet sieci 4G i w Warszawie sam nie przełączył się na 5G. Mimo to nie doświadczyłem problemów z internetem. Podobnie problemów nie spotkałem przy łączności Wi-Fi.

Jakość zdjęć i video z Nothing Phone (1)

Przed premierą Carl Pei podkreślał, że w telefonie znajdzie się mniej aparatów, za to o lepszej jakości.

Czy faktycznie obietnica została spełniona?

  • Obiektyw główny: 50 Mpix f/1.9, PDAF, OIS.
  • Obiektyw ultraszerokokątny: 50 Mpix f/2.2 114˚.
  • Obiektyw przedni: 16 Mpix f/2.5.
  • Video: 4K/30 FPS, 1080p30/60/120 FPS.

Aplikacja aparatu na pewno nie idzie na rekord pod względem ilości funkcji. Jest za to irytująca o tyle, że ukrywa opcje HDR-u oraz poprawki sztucznej inteligencji w głębokich ustawieniach. Ponadto nie mamy pełnej kontroli nad trybem nocnym - jego ikona pojawia się wtedy, gdy telefon uzna to za słuszne. Do tego czas naświetlania wynosi około 5 sekund za każdym razem. Z kolei za slow-motion odpowiada obiektyw ultraszerokokątny i nagramy je tylko w 120 klatkach na sekundę. 

Ustawienia AI oraz HDR ukryte są głęboko

Zdjęcia za dnia wyglądają dobrze. Trudno znaleźć tu większy powód do narzekania po zrobieniu fotografii. Rozpiętość tonalna prezentuje się adekwatnie do klasy cenowej - przejścia między odcieniami zachowują nieco detali. Na fotografiach jest też raczej standardowa ilość detali. Rozmycie z tyłu wygląda naturalnie i nie znajdziemy w nim błędów przetwarzania. Tylko że nie zawsze aparat wyostrzy zdjęcia tam, gdzie trzeba. Autofokus przy fotografowaniu obiektów z bliska to coś, co Nothing Phone (1) musi jeszcze poprawić.

Przykładowe zdjęcia
Obiektyw główny bez AINothing Phone (1) - zdjęcie z wykorzystaniem sztucznej inteligencjiRoślinność z włączonym AI - Nothing Phone (1)Zdjęcie z domyślnej aplikacji do robienia zdjęćAplikacja Google Camera na Nothing Phone (1)Problemy ze złapaniem ostrości w Nothing Phone (1)Doświetlenie zdjęć z użyciem GlyphDoświetlenie lampą błyskową
Tryb auto - f/1.9, ISO 100, 1/3146sTryb AI - f/1.9, ISO 100, 1/3594sAI - f/1.9, ISO 100, 1/2965sAplikacja Nothing - f/1.9, ISO 382, 1/50sAplikacja Google Camera - f/1.9, ISO 661, 1/74sf/1.9, ISO 209, 1/50sPodświetlenie Glyph - f/1.9, ISO 1276, 1/33sLampa błyskowa - f/1.9, ISO 406, 1/50s

Działania sztucznej inteligencji specjalnie nie odczułem i nie chodzi tu o to, że smartfon nie informuje, kiedy ona działa. Po prostu jeśli fotografujemy jedzenie albo roślinność, to mamy pewność, że będą to zdjęcia nasycone, choć nie do przesady. Dwukrotne cyfrowe przybliżenie w dobrym świetle także daje zadowalające efekty. Nieco mniej przychylnie patrzę na tryb 50 Mpix, który może przydać się do wycinania fragmentów zdjęcia, ale nie prezentuje też przesadnie dobrej szczegółowości.

HDR + AI w Nothing Phone (1)Brak HDR-u przy ciemniejszej sceneriiAktywny HDR przy pochmurnym dniuZdjęcie bez sztucznej inteligencji w słoneczny dzieńZdjęcie z AI w jasny dzieńObiektyw główny potrafi otrzymać smugę światła zasłaniającą elementy kadruTryb HDR - zdjęcie w ciągu jasnego dnia50 Mpix zdjęcie 2x zoom cyfrowyPodwójny zoom cyfrowy w Nothing Phone (1)Podwójny zoom cyfrowy z wyłączonym AI
HDR + AI - f/1.9, ISO 100, 1/1000sTryb auto - f/1.9, ISO 122, 1/33sTryb HDR - f/1.9, ISO 163, 1/50sTryb auto - f/1.9, ISO 100, 1/1437sTryb AI - f/1.9, ISO 100, 1/1459sf/1.9, ISO 100, 1/5996sHDR - f/1.9, ISO 100, 1/316sTryb 50 Mpix (skompresowane) - f/1.9, ISO 100, 1/251s2x zoom cyfrowy - f/1.9, ISO 191, 1/100s2x zoom cyfrowy - f/1.9, ISO 100, 1/250s2x zoom cyfrowy - f/1.9, ISO 100, 1/500s

Jeżeli jednak zabraknie nam nieco światła w kadrze, Nothing Phone (1) bardzo szybko się gubi. Pogłębiają się problemy z ostrzeniem, a w cieniach gości już sporo szumów pomieszanych z ziarnem. Wtedy przydaje się HDR, który nieraz uruchomi się nawet przy wyłączeniu go w ustawieniach jako część sztucznej inteligencji. Tak naprawdę telefon zrobi zdjęcie w trybie automatycznym tak, jak ono tego chce. 

Zdjęcia nocne
Tryb automatyczny nocąTryb nocny w Nothing Phone (1)Obiektyw ultraszerokokątny w trybie nocnymTryb nocny na obiektywie głównymPodwójny zoom cyfrowy nocąTryb automatyczny nocą nie wyostrza detaliTryb nocny na obiektywie ultraszerokokątnym mocno wyostrza fotografieTryb automatyczny ze źródłem światła w kadrzeObiektyw główny, tryb nocny ze źródłem światła w kadrzePodwójny zoom cyfrowy w trybie nocnymZdjęcie kościoła w trybie automatycznymTryb nocny rozjaśnia nie tylko centrum kadru
Tryb auto - f/1.9, ISO 363, 1/33sTryb nocny - f/1.9, ISO 1131, 1/25sTryb nocny, ultraszerokokątny - f/2.2, ISO 1353, 1/17sTryb nocny, główny - f/1.9, ISO1665, 1/20sTryb nocny, 2x zoom cyfrowy - f/1.9, ISO 1650, 1/20sTryb auto, ultraszeroki - f/2.2, ISO 3392, 1/12sTryb nocny, ultraszerokokątny - f/2.2, ISO 3200, 1/12sTryb automatyczny, główny - f/1.9, ISO 3828, 1/20 sTryb nocny - f/1.9, ISO 3920, 1/17sTryb nocny, 2x zoom - f/1.9, ISO 3690, 1/17sTryb auto, główny - f/1.9, ISO  1364, 1/25sTryb nocny, główny - f/1.9, ISO 2413, 1/20s

Nocne zdjęcia są... przesadnie wyostrzone. Jasne, światło w kadrze mniej rozchodzi się poza żarówkę, ale zdjęcie na siłę ma zawierać jak najwięcej detali. Przez to niejednokrotnie faktura powierzchni nie oddaje rzeczywistości. W trybie automatycznym jest za to zauważalnie gorzej z kontrolowaniem świateł. Jedynym większym plusem Nothing Phone (1) nocą jest rzeczywista reprodukcja barw. Przy dwukrotnym przybliżeniu zdjęcia nocne wyglądają, jakby były malowane akwarelami - lokalizacja elementów kadru staje się bardziej umowna.

Błędnie przetworzone zdjęcia oraz poprawne zdjęcia (po prawej)
Błąd przy przetwarzaniu światła przez selfieKolorystyka bliższa rzeczywistejBłąd przetwarzania zdjęcia w trybie nocnymPrawidłowo przetworzone zdjęcie

Niestety, oprogramowanie miało problemy z przetwarzaniem światła z matrycy, przez co raz udało mi się zrobić selfie z zieloną twarzą, a innym razem w trybie nocnym zdjęcie się rozwarstwiło i zaróżowić.

Zdjęcia z obiektywu ultraszerokokątnego
Ultraszerokokątny obiektyw w gorszym oświetleniu, bez HDRUltraszerokokątny obiektyw z włączonym HDR-em i pochmurnym niebemObiektyw ultraszerokokątny w ciągu dnia z AI50 Mpix zdjęcie z Nothing Phone (1) po kompresjiZdjęcie z Nothing Phone (1) - HDRSztuczna inteligencja w Nothing Phone (1) nie poprawia wielu aspektów zdjęciaObiektyw ultraszerokokątny w pełnym słońcuSztuczna inteligencja aktywna przy zdjęciu ultraszerokokątnym
f/2.2, ISO 469, 1/20sHDR - f/2.2, ISO 706, 1/25sAI - f/2.2, ISO 50, 1/520s50 Mpix (skompresowane) - f/2.2, ISO 50, 1/182s HDR - f/2.2, ISO 50, 1/185sAI - f/2.2, ISO 50, 1/594sf/2.2, ISO 50, 1/463sf/2.2, ISO 50, 1/429s

Nie używajcie obiektywu ultraszerokokątnego bez włączonego HDR-u - inaczej efekty mogą być opłakane. Z nim jest lepiej, ale i tak fotografie są sztucznie wyostrzane i na dużych przestrzeniach z podobnym kolorem dostrzeżemy szumy. Ponadto kolory są dość wyblakłe i mocno różnią się od tych z głównego obiektywu. Zaskakująco dużo detali jest za to na brzegach kadru, nie doświadczyłem też kującego w oczy efektu rybiego oka. To jednak nie poprawi niskiego poziomu detali, który trapi ten obiektyw.

Zdjęcia nocne z obiektywu ultraszerokokątnego
Zdjęcia ultraszerokokątne z Nothing Phone (1) nie wyglądają źleObiektyw ultraszerokokątny ma duży problem ze światłem wpadającym z bokuTryb ultraszerokokątny nocą nie radzi sobie z rybim okiemZdjęcia z obiektywu ultraszerokokątnego w trybie nocnym nie są za ostre
f/2.2, ISO 977, 1/17sTryb nocny - f/2.2, ISO 3200, 1/12sTryb nocny - f/2.2, ISO 3200, 1/12sf/2.2, ISO 1363, 1/17s


Nocą nie warto korzystać z trybu automatycznego. Tylko zdjęcia w trybie nocnym zachowują dobrą jakość, gdy chodzi o ultraszeroki kąt. Niestety długi czas naświetlania sprawi, że część fotografii wyjdzie niedorzecznie, zwłaszcza gdy znajdą się w nich lampy i ruchome obiekty. Trudno jest też utrzymać dłoń na tyle stabilnie przez 5 sekund, by zdjęcia nie traciły przez to na ostrości.

Przykładowe zdjęcia makro
Tryb makro bez żadnego doświetleniaTryb makro z fleszemTryb makro, problemy z ostrościąTryb makro w ciemniejszych warunkach

Gdy chodzi o dodatkowe tryby, to Nothing Phone (1) ma ich mniej od konkurencji, ale przynajmniej działają one przyzwoicie. Zdjęcia z odcięciem w trybie portretowym przy odpowiednim doświetleniu twarzy będą wyglądały naturalnie. Szkoda, że znalazło się zaledwie kilka poziomów regulacji rozmycia. Makro jest z kolei dodatkiem i jego jakość, jak na 50 Mpix obiektyw ultraszerokokątny, jest przeciętna. Co nieco pomaga doświetlenie z użyciem diod Glyph - delikatniejsze niż lampa błyskowa.

Selfie z Nothing Phone (1)
Selfie z Nothing Phone (1)Tryb portretowy w gorszych warunkach oświetleniowychSelfie w trybie automatycznymTryb portretowy z Nothing Phone (1)Selfie z Nothing Phone (1) ze światłem z tyłuSelfie ze światłem z tyłuSelfie z Nothing Phone (1) w sztucznym świetleSelfie robione nocąSelfie Nothing Phone (1) w trybie portretowym nocą
f/2.4, ISO 238, 1/20sTryb portretowy - f/2.4, ISO 256, 1/20sf/2.4, ISO 50, 1/292sTryb portretowy - f/2.4, ISO 53, 1/125sf/2.4, ISO 50, 1/1104sf/2.4, ISO 57, 1/120sf/2.4, ISO 55, 1/30sf/2.4, ISO 1344, 1/13sTryb portretowy - f/2.4, ISO

Mocno rozczarowały mnie selfie. Nie dlatego, że spodziewałem się przełomu, ale dlatego, że zwykłe zdjęcia wyglądają mocno przeciętnie. W kadrze widać sporo szumów, które wpływają na wygląd twarzy. Trudno mówić o naturalnym odwzorowaniu cery, kiedy cera nie jest wystarczająco szczegółowa. Upiększanie jest tu komiczne i bezużyteczne. Jedyne, co broni przedni aparat, to w miarę dobre odcięcie w trybie portretowym.

Na pewno Nothing Phone (1) nie jest najlepszym wyborem, gdy chodzi o video. O ile stabilizacja działa, tak jest w niej sporo  "galaretowatości". Przy nieruchomych kadrach wychodzą jednak inne mankamenty - video jest dość wyprane z kolorów i nie ma zbyt dużego poziomu detali. Wiele do życzenia pozostawiają ciągłe, drastyczne korekty ekspozycji przy nagrywaniu video w ruchu. 

O dziwo, są momenty, kiedy lepiej prezentują się materiały nagrane obiektywem ultraszerokokątnym. Chodzi głównie o rozpiętość tonalną. Są też pozbawione agresywnych korekt ekspozycji. Jest to jednak substytut do video z obiektywu ultraszerokokątnego, które powinno być podstawą. Przednie video to z kolei przeciętność do kwadratu - dopóki jest w nim ruch, nie dostrzeżecie niskiej jakości detali, ale te są i wydaje się, że nie da się tego rozwiązać aktualizacją.

Bateria Nothing Phone (1)

Pojemność 4500 mAh to nic szczególnego w dzisiejszych czasach, ale też nie powód do wstydu. Nakładka Nothing OS nie posiada wielu dodatkowych elementów, więc teoretycznie czasy pracy na jednym ładowaniu powinny być zadowalające. I faktycznie takie są.

Czas pracy na baterii Nothing Phone (1)
Nothing Phone (1) - czas pracy na bateriiWykorzystanie baterii w Nothing Phone (1)Nothing Phone (1) i czas pracy na jednym ładowaniuNothing Phone (1) - czas pracy na bateriiNothing Phone (1) - bateria przy korzystaniu wyłącznie z Wi-Fi

Telefon bez problemu wytrzyma dzień przy użyciu Wi-Fi i sieci komórkowej. Mniej zaangażowani użytkownicy wyciągną z niego około 1,5 dnia na jednym ładowaniu. To nic rewelacyjnego, ale mówię o intensywnym korzystaniu w okolic 6 - 8 godzin na ekranie w całym cyklu. Godzina oglądania Youtube przy Wi-Fi (bez karty SIM) z maksymalną jasnością i głośnością na poziomie 50% pożera 5 procent baterii.

Telefon pozwala dzielić się energią

Nothing Phone (1) otwiera też niedostępny w tej klasie cenowej świat ładowania indukcyjnego. Co więcej, smartfon naładuje też inne urządzenia z pomocą indukcji. Standardowe ładowanie akumulatora z mocą 33 W trwa około 70 minut. Do zestawu nie dołączono ładowarki, a kabel jest przeciętnej jakości, więc wynik sprawdzałem na obsługującym standard Quick Charge zestawie od OPPO. Smartfon mimo wszystko mógłby ładować się szybciej.

Nothing Phone (1) to trochę iPhone, trochę Pixel, trochę nic

Jak na pierwszy telefon, trzeba wyróżnić go za bardzo dobre wykończenie i troskę o elementy związane z odbiorem zewnętrznym. Dźwięk, wibracje czy ekran zostały tu potraktowane bardzo poważnie, a w połączeniu ze świetnie wyważoną obudową to wszystko sprawia, że Nothing Phone (1) chce się trzymać w dłoni. Sęk w tym, że po złapaniu go nie za bardzo jest tu co robić.

Nie spodziewałem się świetnych aparatów i takich też nie dostałem. Mogło być jednak lepiej pod kilkoma względami. To da się wybaczyć. To, że jest tu przeraźliwie pusto i brakuje podstawowych narzędzi definiujących współczesny smartfon, sprawia, że korzystanie z telefonu staje się upierdliwe.

Nothing Phone (1) musi jeszcze nabyć wiedzę i funkcje

Rozumiem, dlaczego firma odwołuje się do czystego doświadczenia: ma być intuicyjnie, wygodnie i szybko. Sęk w tym, że wszystkie z tych trzech elementów prędzej osiągniemy u konkurencji. Ciekawy wygląd czcionek nie pomoże, gdy zapomina się o implementacji polskich znaków. Wysokiej ceny nie uzasadni ciekawe podświetlenie, gdy nie wykorzystano w pełni jego potencjału. Na plus warto odnotować dobrą baterię, ale to nie takie trudne, gdy nie trzeba praktycznie niczego optymalizować.

Nothing Phone (1) nie jest najlepszym wyborem

Nothing Phone (1) ma swoje jakości, ale nie jest telefonem dla mas. Nie jest też w pełni telefonem dla geeków. Pierwsze pozytywne wrażenia z trzymania go w dłoni znikną, a zastąpi je nuda. Jeżeli potrzebujecie telefonu z bezprzewodowym ładowaniem i diodami - w cenie Nothing Phone (1) nie ma wielkiej konkurencji. Jeżeli cenicie sobie wygodę - poszukajcie czegoś innego. Jeśli nie wiecie, czego chcecie od telefonu, to niemal na pewno nie potrzebujecie smartfona Nothing.

Ocena Nothing Phone (1) - 3 gwiazdki na 5

Ocena Nothing Phone (1) - 3 gwiazdki na 5

Wyróżnienie dla Nothing Phone (1) za design:

Wyróżnienie dla Nothing Phone (1) za design

blog comments powered by Disqus
Recenzja Nothing Phone (1) - Czy to iPhone na Androidzie?