Powrót do upadłego Lordaeronu
Forsaken Kingdom to przede wszystkim próba wypełnienia luki narracyjnej między wydarzeniami z Warcrafta III a początkami World of Warcraft. Akcja rozgrywa się bezpośrednio po powrocie Arthasa do Lordaeronu i obejmuje kluczowy okres formowania się Porzuconych pod przywództwem Sylvanas Windrunner. To opowieść, na którą fani czekali od lat, historia tego, co stało się z upadłym królestwem, zanim stało się ono domeną Banshee Queen.

Pierwsze godziny z Forsaken Kingdom to prolog zatytułowany Ostatnie dni Lordaeronu. Cztery misje, w których wcielamy się w Gareka Bandariona, oficera straży miejskiej, świadka jednej z najbardziej ikonicznych scen w historii Warcrafta. Perspektywa zwykłego żołnierza, który nie wie, co się wydarzy, ale my doskonale znamy tragiczny finał, nadaje tym misjom specyficzny ciężar. To zabieg narracyjny, który działa.
Misja w oblężonym Andorhal wprowadza nawet elementy przypominające MOBA, gdy przejmujemy wieże generujące fale sojuszniczych żołnierzy. To drobny ukłon w stronę współczesnych graczy, który nie psuje klasycznego odczucia. Z kolei późniejszy fragment w zniszczonym Stratholme przypomina bardziej dungeon crawler, w którym koordynujemy dwie oddzielne grupy bohaterów. Urozmaicenie, które sprawia, że prolog nie nuży.
Sprawdź cenę testowanej gry:
To już nie jest klasyczny Warcraft III
Po prologu następuje zimny prysznic dla fanów RTSów. Główna kampania odchodzi od tradycyjnej formuły budowania baz. Wszystko skupia się na otwartej strukturze i wykonywaniu misji. Podobnie jak to było w dodatkowej kampanii The Frozen Throne, gdzie poznawaliśmy losy Rexxara. Garek trafia do Porzuconych wraz z mroczną łowczynią Anyą i przemierza rozległe mapy. Oprócz misji głównych możemy wykonywać wiele zadań pobocznych i rozwijać głównego bohatera. Np. zdobywając lepszy ekwipunek.

Nowe rozszerzenie może podzielić społeczność. To zestaw ciekawych misji oraz rozwinięcie fabuły. Z drugiej strony otrzymujemy zawartość na około 12 godzin o hybrydowej strukturze. Eksploracja ma znaczenie, ponieważ możemy natrafić na wartościowe przedmioty. Za zebraną walutę możemy kupić ulepszenia czy najemników. Rozbudowany został system ekwipunku, w którym możemy zakładać znalezione przedmioty. One mają realny wpływ na siłę naszego bohatera. To olbrzymi plus względem oryginalnego Warcrafta III. Niestety brakuje typowych misji, w których to tworzylibyśmy bazę i zarządzali armią. W walkach uczestniczy głównie dwójka bohaterów a nie liczne armie.

Poziom trudności w kampanii potrafi być zdradliwy. Niektóre scenariusze są dość proste, inne z kolei bardzo trudne. Niektórzy przeciwnicy potrafią nas zaskoczyć, a jeśli zginie ważny członek naszego zespołu to misja jest anulowana. Musimy wtedy wczytywać ostatnio zapisany fragment rozgrywki. Walki z bossami wymagają taktycznego myślenia.
Historia, która wciąga
Najmocniejszą stroną Forsaken Kingdom jest jednak historia. Blizzard po raz kolejny udowadnia, że w opowiadaniu w uniwersum Warcrafta czuje się jak ryba w wodzie. Losy Gareka i Anyi przeplatają się z wydarzeniami, które znamy z World of Warcraft. Powstaniem Undercity, pierwszymi krokami Krucjaty Szkarłatnego Płomienia i próbami odzyskania kontroli nad Plagą. Pojawiają się znane twarze: Putress, Varimathras, Sally Whitemane, Renault Mograine, a nawet sam Baron Rivendare.

Historia porusza temat, który w Warcraft zawsze był obecny, ale nigdy tak bezpośrednio wyeksponowany. Kim jesteś, gdy straciło się wszystko: dom, rodzinę, życie, a nawet śmierć została ci odebrana? Garek jako świeżo powstały nieumarły musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości, a jego relacja z Anyą, doświadczoną przez dekady egzystencji w cieniu, stanowi emocjonalny kręgosłup opowieści. To historia o stracie i odbudowie tożsamości, wpisana w uniwersum, które znamy od lat.
Nowa oprawa graficzna
Rozszerzenie Forsaken Kingdom wprowadza darmową aktualizację 3.0. To już trzecia iteracja silnika graficznego i pojawienie się nowego trybu Definitive Edition. W tej odsłonie Blizzard stara się znaleźć balans pomiędzy klasyczną oprawą a nową z Reforged. Wygląd jednostek bardziej przypomina oryginał, ale w znacznie lepszej jakości.

Definitive Edition rzeczywiście wygląda lepiej niż Reforged. Modele jednostek zachowują czytelne sylwetki, otoczenie zyskuje na głębi dzięki dynamicznemu oświetleniu i przejściom dnia i nocy . Problem polega na tym, że nowy tryb graficzny dostępny jest wyłącznie w kampanii Forsaken Kingdom. Gracze, którzy chcieliby przejść klasyczne kampanie Reign of Chaos czy The Frozen Throne w nowej oprawie, muszą obejść się smakiem.
Technikalia i polska wersja
Obyło się bez problemów technicznych. Kampania fabularna działa dość stabilnie. Problemem może być silnik renderujący. Wymaga dość potężnej karty graficznej i zasobów. W moim przypadku od dłuższego czasu zapomniałem, jak to jest słyszeć kartę graficzną. Pomimo tego, że na ekranie niewiele się dzieje, wentylatory GPU chodziły dość zauważalnie.
Polska wersja językowa została pośpiesznie wydana. Forsaken Kingdom oferuje jedynie napisy w języku polskim. Brakuje pełnej polskiej lokalizacji, co dla mnie jest nie do przyjęcia. Napisy często nie zawierają spacji czy nie wszystko jest przetłumaczone. Te problemy można naprawić w późniejszych aktualizacjach, na polski dubbing raczej nie mamy co liczyć.
PODSUMOWANIE
Warcraft III Reforged: Forsaken Kingdom to dodatek, który zaskakuje. Po tylu latach Blizzard potrafi wydać coś nowego do gry, o której wielu już zapomniało. Kampanii bliżej do gry RPG niż klasycznej odsłony RTS. Kampania wciąga i opowiada masę historii.
To próba badania rynku czy Warcraft IV miałby swoje miejsce na rynku. Sprawdzenie nowej formuły opowiadania historii i rozgrywki bardziej skupionej na RPG.
Dla fanów uniwersum, którzy chcą poznać historię narodzin Porzuconych i zobaczyć Lordaeron oczami tych, którzy przetrwali jego upadek, to pozycja obowiązkowa! Dla miłośników klasycznego RTS, którzy oczekiwali rozbudowanych bitew i zarządzania bazami będzie olbrzymim zawodem. Forsaken Kingdom to ciekawa przygoda, która niezbyt nadszarpnie nasz budżet.

Sprawdź też poprzednie recenzje gier:


