PODPOWIEDZI:
ekspres kolbowy Beko CED 7524 X GrindPro.

Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4 - Seria sięga szczytu!

Infinity Ward wreszcie przypomniało sobie, jak robi się Call of Duty. Kampania jest świetna, tryb DMZ potrafi wciągnąć, a multiplayer potrafi zaskoczyć – niestety negatywnie. To gra, której nie trzeba się wstydzić, w przeciwieństwie do zeszłorocznego Call of Duty: Black Ops 7. Zapraszam do przeczytania recenzji Call of Duty: Modern Warfare 4!

Call of Duty: Modern Warfare 4

Ocena VideoTesty.pl
Twoja ocena
0 GŁOSÓW
ZALETY
  • Świetna kampania fabularna
  • Trzy perspektywy wojny
  • Brutalność z uzasadnieniem
  • Świetny model strzelania
  • Urozmaicone misje
  • Tryb DMZ
  • Świetne udźwiękowienie gry
WADY
  • Brak polskiegu dubbingu
  • Multiplayer z problemami
  • Otwarta misja w kampanii
  • Model walki wręcz
  • Nierówny poziom graficzny

Początek upadku

Seria Call of Duty miała swoje lepsze i gorsze momenty. Szczyt formy marka osiągnęła w podserii Modern Warfare. Pierwsze części Black Ops także były udane, jednak kolejne odsłony wywoływały spore zamieszanie.

Call of Duty: Modern Warfare 4 - Pierwsza misja na stadionie

Call of Duty: Black Ops 7 wypadło naprawdę słabo. Zamiast klasycznej kampanii dla jednego gracza dostaliśmy eksperyment: scenariusze do ogrywania w ekipie do czterech osób. Pomysł w ogóle się nie sprawdził, a sama warstwa fabularna była bardzo płytka. Seria osiągnęła wtedy dno, a Modern Warfare 4 sprowadza markę z powrotem na właściwe tory.

Sprawdź cenę testowanej gry:

Zobacz aktualną cenę gry Call of Duty: Modern Warfare 4

Mocna kampania fabularna

To jedna z najlepszych kampanii w historii Call of Duty. Infinity Ward stanęło na wysokości zadania i stworzyło jeszcze lepszą historię niż w przypadku restartu serii z 2019 roku. Developer wraca do swoich korzeni i oddaje w ręce graczy wciągającą, niepowtarzalną kampanię.

Call of Duty: Modern Warfare 4 - To dość mocna misja

Akcja rozgrywa się bezpośrednio po wydarzeniach z Modern Warfare III. W Korei Północnej umiera rządzący od lat najwyższy przywódca, a schedę po nim obejmuje wykształcony na Zachodzie syn, Ri Seung-Ho. Początkowa nadzieja na odmrożenie reżimu szybko okazuje się płonna, gdy nowy przywódca zaczyna balansować między reformami a ścieżką wytyczoną przez ojca. Wykorzystują to siły zewnętrzne, w tym tajemniczy Łucznik, który ma własny plan wobec obu Korei i zamierza go zrealizować nawet po trupach.

Call of Duty: Modern Warfare 4 - Nie sposób się nudzić

Równolegle toczy się wątek kapitana Price'a, który po wydarzeniach z poprzedniej części działa poza prawem, a jego dawni towarzysze na niego polują. Twórcy zastosowali znany zabieg cofnięcia się o kilka dni, by pokazać wydarzenia, które doprowadziły do eskalacji konfliktu. Przeplatanie tych wątków działa dobrze: początkowo rozproszone ekipy koniec końców spotykają się, by wspólnie sięgnąć po broń.

>>> Recenzja Call of Duty Black Ops 7 - Upadek popularnej serii

Historia trzech żołnierzy

Pierwszy z nich to szeregowy Park Hyun-Jun z południowokoreańskiego oddziału Zadyma 1 młody chłopak, który po raz pierwszy staje w obliczu realnego konfliktu. Widzimy jego rozwój jako żołnierza, poznajemy dynamikę oddziału, gorzki smak straty i porażki.

Drugi to kapitan John Price. Jego wątek przypomina rozgrywkę z serii Black Ops: mniej akcji, więcej skradania się i cichych eliminacji. To tutaj odkrywamy globalny spisek łączący się z Łucznikiem, a ten bezpośrednio z Makarowem.

Call of Duty: Modern Warfare 4 - Misja taktyczna

Trzeci to północnokoreański żołnierz. Ta perspektywa pozwala spojrzeć na konflikt oczami zwykłego człowieka żyjącego w totalitarnym ustroju. Nic nie jest tu czarno-białe, a gra pozwala nam samodzielnie wybrać sposób postępowania.

Szczególnie ten ostatni wątek jest atrakcyjny. Momentami to od nas zależy, czy kogoś uratujemy, czy pozostaniemy zgodni z narracją państwa. Gra jest dość odważna i nie boi się kontrowersyjnych treści. Autorzy pokazują mocne sceny, choć nie są one tak spektakularne jak wybuch bomby atomowej.

Call of Duty: Modern Warfare 4 - Snajpienia też trochę jest

Brutalność jest obecna i uzasadniona. Gra nie stroni od krwi i bezpośredniości. Najlepszym przykładem jest misja polegająca na poszukiwaniu dezertera w biednej północnokoreańskiej wiosce, w której widzimy niezwykłe okrucieństwo żołnierzy i słyszymy o karze obejmującej trzy pokolenia rodziny. Moim zdaniem może się ona okazać równie „kultowa” jak misja na lotnisku z Modern Warfare 2 z 2009 roku.

Kampanię można ukończyć w około 6–8 godzin, a nieco więcej czasu zajmie to, jeśli skupimy się na czyszczeniu mapy w misji z otwartym światem. Mnie przejście gry zajęło około 9 godzin ze względu na nierówny poziom trudności, momentami jest zbyt łatwo, a czasami zbyt trudno.

Słabsze elementy kampanii

Twórcy robili, co mogli, aby urozmaicić kampanię. Są pościgi, efektowne strzelaniny, misje składankowe, mocno kontrowersyjne oraz otwarte. Niestety nie jestem fanem misji innych niż korytarzowe w Call of Duty. Nie jest może tak źle jak w Modern Warfare III, ale mocno zabija to tempo akcji. Poruszanie się po sporym fragmencie mapy i realizacja celów przypomina bardziej Battlefielda.

Call of Duty: Modern Warfare 4 - Łucznik

Najnowsza odsłona to iście filmowa produkcja, naszpikowana akcją i przerywnikami filmowymi. Coś jednak poszło nie tak, bo przerywniki zostały bardzo wydłużone. Momentami czułem się jak w kinie. Chciałem już wkroczyć do akcji, a nie oglądać film na silniku gry. Moim zdaniem niepotrzebnie były tak długie niewiele się w nich dzieje, a mocno spowalniają rozgrywkę.

Często walczymy też na pięści i twórcy trochę przesadzili z liczbą takich potyczek. Żołnierze zachowują się jak wykwalifikowani pięściarze, którzy styl walki odziedziczyli po samym Muhammadzie Alim. Do tego animacje z niewiadomych przyczyn zostały mocno przyspieszone, co wygląda dość komicznie przy dłuższych starciach. Dodam, że takich pojedynków stoczymy w całej grze około 5–6.

Zabrakło mi także polskiego dubbingu. Niestety otrzymujemy wyłącznie kinową wersję językową. Boli to tym bardziej, że poprzednie wersje mówiły polskimi głosami.

Do rozgrywka nadal bawi

Pod względem rozgrywki nowa odsłona nie przynosi wielkich rewolucji. Podseria Modern Warfare od zawsze urzekała świetnym systemem strzelania i poczuciem uczestniczenia w przerażająco namacalnej wojnie. Tutaj nic się nie zmieniło.

Broń ma ciężar, odrzut jest czytelny, a trafienia dają satysfakcję. Animacje broni i ruchu postaci należą do mocnych stron gry. Strzelaniny są intensywne, przeciwnicy potrafią zmusić do zmiany pozycji, a różnorodność misji utrzymuje zainteresowanie aż do finału.

Call of Duty: Modern Warfare 4 - Takie misje dają świetny klimat

Sztuczna inteligencja kompanów i wrogów potrafi jednak zepsuć nawet najlepsze wrażenie. Wchodzimy z oddziałem do bazy wroga i obstawiamy drzwi, które zaraz sforsujemy. Nagle drzwi się otwierają i staje w nich pojedynczy żołnierz. Nasi kompani naparzają do niego z broni, on naparza do nich i nikt nie pada. Jedynym sposobem na przerwanie tej farsy było własnoręczne pociągnięcie za spust.

Multiplayer

Beta mocno wyostrzyła mój apetyt na multiplayer. Podczas zamkniętych i otwartych testów grało mi się zaskakująco dobrze, ale już wtedy zauważyłem pewne mankamenty. Mapy są nijakie i trudno się do nich przyzwyczaić są bardzo generyczne i pozbawione polotu. Momentami są też zbyt małe i porzucają klasyczne podejście trzech ścieżek.

Przeciwnicy często odradzają się za naszymi plecami. Zdarzają się też momenty, w których rywale zasypują nas granatami i pułapkami. Giniemy po kilku trafieniach, a żeby zlikwidować przeciwnika, czasem muszę opróżnić cały magazynek. Dobór graczy do drużyn jest mocno niesprawiedliwy: raz królujemy w meczu, a w następnym jesteśmy wgniatani w ziemię.

Multiplayer ma solidną bazę, ale wymaga naprawy. Przydałoby się przede wszystkim poprawić mapy i lepiej zbalansować rozgrywkę.

Nowe spojrzenie na DMZ

DMZ powraca i to nie jako wątek poboczny, lecz pełnoprawny tryb z własną progresją, misjami fabularnymi, craftingiem i rozległą mapą. Fikcyjny region Hajin na Półwyspie Koreańskim oferuje gęste obszary miejskie, skaliste lasy, więzienie i mnóstwo punktów zainteresowania.

Tryb zaczyna się niczym niezła misja fabularna: od skoku w stylu Halo z psem u boku. Lądujemy w nowej strefie zdemilitaryzowanej między obiema Koreami i zaczynamy swoje zadanie. Ten fabularny wstęp jest dość krótki, ale dodaje trybowi głębi. Po pierwsze tłumaczy, skąd taki tłok w DMZ, w którym roi się od żołnierzy różnych frakcji. Po drugie jasno sygnalizuje, że tym razem nie chodzi tylko o gonienie za coraz lepszymi fantami, ale też o osobną linię fabularną.

Dynamic Ops to najlepszy pomysł tego trybu. Spontaniczne misje pojawiają się podczas eksploracji: zabezpiecz paczkę, wysadź cel, eskortuj VIP-a. Wiele z nich jest wieloetapowych, a przeciwnicy z czasem eskalują agresję. Nagrody rosną wraz z liczbą ukończonych operacji, co tworzy pętlę ryzyka i satysfakcji.

Story Missions to misje zbliżone charakterem do kampanii – dłuższe, narracyjne, z unikalnymi mechanikami (napad na kasyno, pchanie szpitalnego łóżka pod ostrzałem).

FOB (Forward Operating Base) to serce progresji. Między starciami wracamy tam, by ulepszać stacje, craftować ekwipunek i zarządzać operatorami. Każdy znaleziony przedmiot ma potencjalne znaczenie, to nie śmieć do sprzedaży, lecz materiał do ulepszeń.

Oprawa audiowizualna

Od jakiegoś czasu oprawa audiowizualna serii nie sprawia wrażenia przestarzałej. Twórcy podkręcili swój autorski silnik i na PC gra wygląda naprawdę nieźle.

Call of Duty: Modern Warfare 4 - Spokojne zakupy

Kapitalnie wypada udźwiękowienie. Huk wystrzałów, eksplozje, komunikaty radiowe i odgłosy walki tworzą niesamowitą atmosferę. Ścieżka dźwiękowa pełna jest neoromantycznych symfonii godnych Johna Williamsa tak epickich i krystalicznych, że momentalnie łapiemy klimat niczym podczas kinowego seansu.

Call of Duty: Modern Warfare 4 - Misja z bety

Graficznie Modern Warfare 4 trzyma nierówny poziom. Modele postaci wzorowanych na prawdziwych aktorach (Mads Mikkelsen, Luke Tennie, Lanny Joon, Prisca Kim i inni) zostały pieczołowicie odwzorowane. Tego samego nie można powiedzieć o postaciach drugoplanowych i epizodycznych NPC wyglądają, jakby pochodzili z innego świata, a tekstury niskiej jakości to raczej norma niż wyjątek. Blado wypadają też otwarte połacie terenu, które wydają się wręcz przerażająco puste.

PODSUMOWANIE

Kampania to jedna z najlepszych w całej historii Call of Duty. Bawiłem się świetnie, poznając kolejne losy bohaterów z Task 141. W tej części historia mocno przyspieszyła, już w początkowych misjach ginie więcej kluczowych postaci niż przez ostatnie trzy odsłony. Nie wpycha to jednak gry na szalone tory, na których nikt nie panuje nad tym, co dzieje się na ekranie. To brutalna i odważna historia, jakiej trudno szukać w innych grach tego typu.

Tryb DMZ daje radę i rozwija skrzydła, gdy gramy w ekipie znajomych. Wciąga jak diabli, kiedy mamy zgrany zespół i chcemy się dobrze bawić. Ogrom możliwości zapewni zabawę na długi czas, a aktualizacje prawdopodobnie dorzucą nową zawartość.

Najbardziej blado wypada multiplayer, który wymaga poprawek. Mam nadzieję, że twórcy sobie z tym poradzą, bo stworzyli naprawdę bardzo dobrą grę. Jedynie łezka kręci się w oku, bo to domknięcie pewnego rozdziału serii Modern Warfare.

Ocena Call of Duty: Modern Warfare 4 - 4/5Rekomendujemy Call of Duty: Modern Warfare 4

Sprawdź też poprzednie recenzje gier:

Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 4 - Seria sięga szczytu!